Ciąża,Dziecko,Mamy Tematy,Taty Tematy

Pytamy kandydatów. Janusz Korwin-Mikke i polityka prorodzinna

7 maja , 2015  

 


MamyTatyTematy.pl: Panie Prezesie mówi Pan, ze trzeba odebrać dzieci państwu i oddać rodzicom, co to znaczy?

Janusz Korwin-Mikke: Jeżeli dziś to rząd, a nie rodzice decydują kiedy posłać dzieci do szkół. Jeżeli to rząd a nie rodzice mają wpływ na to czego uczą się ich dzieci. Jeśli to rząd decyduje kiedy i jak leczyć maluchy, na co i kiedy je szczepić, a nawet co mają jeść to wygląda to tak, jakby państwo dawało dzieci niewolnikom pod opiekę. Znamy przypadki odbierania dzieci uboższym czy wegetariańskim rodzicom, nawet mimo tego, że dzieci są szczęśliwe i zdrowe. To już krok od tego, jak przewidywali pisarze, że władza będzie decydować jaki zawód i jaką rolę w dorosłym życiu będą w przyszłości wykonywać dzieci. Trzeba to natychmiast przerwać.

Czy uważa Pan, że rodzice powinni mieć wolny wybór w kwestii wcześniejszego, bądź późniejszego posyłania dzieci do szkół? (sprawa 6-latków).

Rodzice powinni mieć w ogóle wybór w kwestii wychowania swoich dzieci. Tego czy, kiedy i do jakiej szkoły posłać swoje dzieci. Powinno się przerwać narodowe dyskusje o tym kiedy wysyłać dzieci do szkół, ile powinno być lekcji WFu, czy uczyć religii czy wychowania seksualnego, co z klasami integracyjnymi i co dzieci powinny jeść w sklepikach szkolnych. O tym wszystkim powinni decydować rodzice wybierając konkretną szkołę, może profilowaną a może najbliższą domu, ale to musi być ich wybór.

Jak ocenia Pan politykę prorodzinną Polski?

W Polsce nie ma polityki prorodzinnej. W Polsce jest polityka antyrodzinna. Świadczą o tym chociażby skomplikowany i przerośnięty system podatkowy, fatalny stan służby zdrowia, przymus emerytalny, czy uwsteczniający system edukacyjny. Polityki prorodzinnej nie wprowadza się jedną ustawą, tylko tworząc ogólne dobre warunki do posiadania dzieci.

Co chciałby Pan poprawić od zaraz i dlaczego?

Jeśli chodzi o proste rzeczy to można wskazać na likwidację ustawy o 6 latkach, czy zniesienie gimnazjów. Jestem pewien, że w przyszłym sejmie zbudujemy wokół tego większość. To się na pewno uda, choć to kosmetyczne zmiany i nie wypełniają naszych oczekiwań. Z trudniejszych spraw, ale też możliwych jest powrót do świata gdzie nie karało się rodziny podatkiem dochodowym. Likwidacja PIT to byłby dopiero element polityki prorodzinnej. Z dnia na dzień podwyższy pensje o 15%, a dodatkowo przyspieszy rozwój gospodarczy kraju. W efekcie albo rodziny będą bogatsze, albo rodzice będą mogli więcej przebywać z dziećmi, bo ojciec uzna, że nie musi już zostawać po godzinach w pracy. Będzie też wszystkich stać na wybór takiej szkoły dla swoich dzieci, jaką sobie wymarzą. Jeśli nie znajdzie się wokół tego większość, to jakimś pośrednim, ale idącym w dobrą stronę rozwiązaniem byłoby też wprowadzenie bonu oświatowego. Na jego podstawie rodzice wybiorą taką szkołę jaką chcą dla swoich dzieci, również prywatną czy profilowaną. Rodzice, którzy z jakiejkolwiek przyczyny zdecydują się na edukację domową np. dzieci upośledzonych dostaną równowartość bonu, którą przeznaczą na ich edukacje lub . To dużo lepsze rozwiązanie niż żebranie i okupacja w sejmie, do której byli nie tak dawno zmuszeni opiekunowie upośledzonych dzieci.

My i Nasi czytelnicy jesteśmy poruszeni sprawą przedszkoli i żłobków, czyli pomocy dla tych najświeższych rodziców. Czy wie Pan, że czas oczekiwania na żłobek publiczny dla rodziny z jednym dzieckiem, wynosi w Polsce od 1,5 roku do 2 lat?

I to jest kolejny przykład absurdu jakim jest podatek dochodowy, oraz suma innych podatków i składek, które w sumie zabierają nam 60-80% wynagrodzeń. Dziś Państwo nakłada na rodziny te podatki, niby na szkoły, przedszkola, żłobki, w efekcie zmusza kobiety by szybko szły do pracy… i pozostawiały dzieci pod opieką obcych.

Jak kobiety w tej sytuacji mają wracać do pracy? Co według Pana trzeba zrobić, żeby ten czas skrócić? Czy w Pańskim programie są pomysły by uzdrowić tę sytuacje? Jakie?

My chcemy doprowadzić do sytuacji, że ojciec będzie zarabiał tyle, że kobieta będzie mogła zdecydować, kiedy chce wrócić do pracy zarobkowej, czy w ogóle chce wrócić czy też woli spędzać czas z dziećmi i opiekować się nimi. Dziś często takiego wyboru nie ma. Musi pracować by opłacić podatki, które pokrywają koszty opieki nad jej dzieckiem… Świat stoi na głowie. My chcemy przywrócić ludziom wolność. Jeżeli skończymy z tym absurdem, na pewno część rodzin, nawet jeśli mała, zdecyduje się, że kobiety będą opiekować się dziećmi, bo taki jest ich wybór to miejsca w żłobkach łatwo się znajdą.

Kolejna sprawa, to odliczanie ulgi prorodzinnej, to oczywiście świetny pomysł. Szkoda, że nie dla każdego. Wyższe zarobki, ograniczają możliwość rozliczenia ulgi na dziecko. Czy uważa Pan, że dyskryminacja osób pracujących, które odprowadzają podatki jest sprawiedliwe? Czy obecny stan jest dla Pana satysfakcjonujący, czy zamierza Pan walczyć z dyskryminacją w zakresie ulgi prorodzinnej?

Jak wrócimy do normalności i zlikwidujemy podatek dochodowy, który jest wymysłem XX wieku, to oczywiście ulga będzie wynosić 100%. Do niedawna było tak, że właśnie niższe zarobki uniemożliwiały odliczenie pełnej kwoty. Teraz jak Pan twierdzi wyższe. To pokazuje, jak ten podatek jest absurdalny. Ustawa dotycząca tego podatku była zmieniana ponad 200 razy. Wszelkie zmiany to tworzenie nowych problemów, tak jak ten. Dopóki nie uda się zlikwidować tego podatku, to oczywiście każda ulga jest jego obniżką i będziemy ją popierać bez nakładania ograniczeń zarobkowych.

Becikowe – również nie dla każdego. Czy chciałby Pan wprowadzić zmiany w ustawie o becikowym, by objęło ono wszystkie rodziny, nie tylko te z najniższymi dochodami?

Becikowe należy znieść. To upokarzająca forma dotacji, właśnie takie podziękowanie dla niewolników, że dali państwu potomstwo. Zresztą często jest to dotacja na pępkowe. Jestem zdecydowanym zwolennikiem radykalnego ograniczania zabierania ludziom ich dochodów, a nie takich upokarzających datków. To podobna sytuacja jak w przypadku żłobków: państwo zabiera ludziom wielokrotność becikowego, ale po narodzinach rzuca taki ochłap. Niektórzy mogą się na to nabrać, ale nie tędy droga.

Z badań wynika, że Polki chętniej i bez obaw rodzą dzieci za granicą (Wlk. Brytania, Niemcy). Jak chciałby Pan zachęcić młodych ludzi do zakładania rodzin i pozostania z rodziną w kraju?

Polek i Polaków nie trzeba zachęcać. Trzeba przestać im utrudniać zakładanie rodzin. Jeżeli dziś mieszkania są tak drogie bo państwo zamiast np. ustanowić niższy VAT na mieszkania, zwolnić grunty posiadane przez Agencję Nieruchomości Rolnych czy PKP pod budowę mieszkań woli dotować banki i deweloperów pod płaszczykiem różnych programów dla młodych, czy Rodzin na Swoim, to młodzi nie mają gdzie zakładać rodzin.

Jeśli oboje wracają zmęczeni, czasem pracując na dwa etaty by spłacić kredyt na mieszkanie, to nie mają nawet czasu dla siebie, więc kiedy mają się zająć dziećmi?

Kiedyś dziecko to była swego rodzaju inwestycja. Rodzice chcieli dużo dzieci, chcieli dobrze je wychować, bo chcieli by ich dzieci się nimi opiekowały na starość. Dziś jesteśmy mamieni wizją emerytury, zabierane są nam właśnie te pieniądze, które normalnie przeznaczalibyśmy na opiekę i wychowanie potomstwa.

Do tego dochodzą problemy edukacyjne, o których rozmawialiśmy, czy ogólnie brak perspektyw dla młodego pokolenia.

Niestety, i to jest najtragiczniejsze, że do takiej sytuacji doprowadzili rządzący przez lata Polską, ale w niektórych sytuacjach rezygnacja z dzieci jest odpowiedzialnym wyborem. Tak dalej być nie może.

Interesujące? POLUB nas na Facebooku i obserwuj na twitterze.

Przeczytaj również: Pytamy Kandydatów. Magdalena Ogórek i polityka prorodzinna

Przeczytaj również: Pytamy kandydatów. Andrzej Duda i polityka prorodzinna

Przeczytaj również:  Nie wierzę Politykom. Matko radź sobie sama

 

Tomasz Zielonka

Autor Tomasz

Tomasz Zielonka – spiritus movens mamytatytematy.pl – mąż Marty i ojciec Oli, bez wątpienia najpiękniejszego dziecka na ziemi. Od 10 lat związany z mediami od radia przez telewizję po Internet i blogi. Żyć nie może bez dobrego piwa, tłustego jedzenia i polskiej piłki nożnej. Domorosły kucharz, pływak i rowerzysta.

, , , , , ,