Dziecko,Mamy Tematy,Zdrowie

Czego nie powiedzą wam o karmieniu cycem

27 Sty , 2015  

 

Narażę się dziś niemiłosiernie. Zostanę posądzona o laktacyjny terror i sianie nienawistnej propagandy względem matek karmiących dzieci mlekiem modyfikowanym. Walcie śmiało, biorę wszystko na klatkę. Piersiową.

Choć pewnie posypią się gromy w moja stronę, że wpędzam kobiety w kompleksy i nie rozumiem wielu trudnych sytuacji świeżo upieczonych położnic, wiem jedno. Ludzkie dzieci żywić powinno się ludzkim mlekiem. A to, że inni decydują się na butelkę – co mi tam. Ja swoje dziecko żywić będę tak, jak uważam, jeśli inni wolą podać maluchowi krowie mleko – proszę bardzo.  I wcale nie  zaczepiałabym tematu karmienia, gdybym nie miała już dosyć… rżnięcia głupa.

 

Kiedy rżnę głupa?

Ano wtedy, kiedy przyjdzie mi wysłuchiwać historii matek, które bardzo chciały karmić piersią, ale… I tu zaczynają się: litania zabobonów i Himalaje skrajnej niewiedzy na temat karmienia piersią.

Rżnę głupa siedząc na kanapie i wysłuchując, że matka miała słaby pokarm i dziecko w dzień co półtorej godziny chciało jeść. Więc butla.

Rżnę głupa podczas opowieści, że dziecko głodne bo nie przesypia nocy. Albo budzi się na cyca co 2 godziny. Zatem butla.

Rżnę głupa i uśmiecham się drętwo, kiedy słyszę, że matka produkuje za mało mleka, więc dokarmia butlą. I to mleko jest lepsze bo dziecię cyca jakoś coraz bardziej nie chce.

Rżnę głupa kiedy słyszę, że coś jest nie tak z karmieniem, może z cyckami, bo malec chce ciągle wisieć na piersi. No to butla.

 

Mamma mia!

Kobiecego mleka nie produkuje się w fabrykach, nie sprzedaje w sklepach, nie stoją za nim wielkie koncerny, marketing, reklamy. Na cyckach nie wisi ulotka z dawkowaniem i instrukcją obsługi. Żeby dowiedzieć się więcej na temat karmienia piersią, trzeba wykonać samodzielną pracę, ale przede wszystkim trzeba chcieć karmić i – tak należy to nazwać – przygotować się na wiele wyrzeczeń.

Kiedy zaczyna rosnąć brzuch, kobiety wyszukują setki informacji o najlepszych pieluchach, leżaczkach, kremach czy materacykach. Porównywarki produktów rozgrzane są do czerwoności, certyfikaty bezpieczeństwa skrupulatnie przeczytane, opinie matek zebrane. Wyprawka hipoalergiczna, bez parabenów, środków konserwujących i zapychaczy gotowa. A potem krowie, wysoko przetworzone mleko w proszku, z puszki. Super.

Bo o tym, że cycek wymaga zachodu, jakoś się zapomina… Z drugiej strony mało mówi się o trudach czy – ładniej to ujmując – specyfice karmienia piersią. Dobroczynny wpływ matczynego mleka na dziecko każdy pięknie wyrecytuje, ale jak karmienie może wyglądać w praniu – to wiedza sekretna.

https://www.flickr.com/photos/goetter/1101531528

karmienie piersią /fot.  flickr.com/photos/goetter/1101531528

 

Drużyna wsparcia

W ciąży szukamy najlepszego ginekologa, wydajemy grubą kasę na dodatkowe badania, USG w pięćdziesięciu wymiarach, prywatną położną. A potem – ciach, dziecko się rodzi i fachowe wsparcie się urywa. A takie przy chęci karmienia piersią bywa ogromnie ważne.

Są oczywiście dzieci, cycowe, które i ładnie przesypiają noce i nie wiszą u piersi non stop, ale są i wybitne nieśpiałki (patrz: moje dziecię), są cycoholicy, cycmany i inne głodomory, którym tylko matczyne bimbałki w głowie. I co? I NIC! To wszystko jest NORMALNE! Kiedy wyjdzie się z takiego właśnie założenia, że TAK MOŻE WYGLĄDAĆ  karmienie piersią, „argumenty” o słabych mlekach i częstych pobudkach nie powinny w ogóle się pojawiać.

Rozumiem jednak przerażenie próbujących karmić matek, które nie mają czasu na prysznic,  zjedzenie obiadu ani umalowanie oka. Tylko jeśli chcą karmić piersią, a mają różne obawy, powinny karmienie zorganizować sobie równie fachowo, jak ciążę.

Po pierwsze – spotkać się z doradcą laktacyjnym. To kosztuje, ale – na Boga! Mniej niż miesięczne żywienie dziecka mlekiem z puszki!

Po drugie – znaleźć pediatrę procycowego. Okazuje się bowiem, że służba zdrowia niewiele robi sobie z zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia dotyczących karmienia, i spotkać można lekarzy, którzy najchętniej dokarmialiby co drugie zdrowe dziecko mlekiem modyfikowanym. I nie obawiajcie się pediatry procycowego – jeśli uzna, że maluch za słabo przybiera na wadze, czy dostrzeże coś niepokojącego, na pewno nie zaryzykuje głodzenia dziecka.

Ważne też, żeby – jeszcze przed pojawieniem się malucha na świecie – poinstruować najbliższych o tym, że zamierzacie karmić piersią, zaś tatę w szczególności oswoić z możliwymi (tfu tfu) „niedogodnościami”. A siebie uzbroić w cierpliwość i przygotować na bombardowanie ze strony Postronnych, Bardzo Zaangażowanych W Twoje Karmienie Osób milionem dobrych rad, z tą na czele, żeby podać butlę, to sobie pośpisz….

 

 

Interesujące? POLUB nas na Facebooku i obserwuj na twitterze. 

 

Wokulska

Autor WOKULSKA

Od ponad roku matka Nieśpiałka. Przed rozpoczęciem macierzyńskiego etapu swojego życia intensywnie pracowała w branży PR. Aktualnie na urlopie wychowawczym, i wcale niespieszno jej do biura. W sezonie zimowym namiętnie fotografuje licznik gazu i wylicza jego zużycie w przeliczeniu na dni cieplejsze i chłodniejsze, w okresie letnim uwielbia hamaczyć się na Roztoczu i prowadzić nicnierobiący tryb życia. Kiedyś oglądała na HBO "Siostry McLeoda", ale dziś potrafi się już do tego przyznać.

, , , ,