Ciąża,Dziecko,Mamy Tematy,Zdrowie

Karmienie piersią. Gra o najwyższą stawkę

13 Lip , 2015  

 

 

Twoje rady szkodzą mojemu dziecku

Przecież po pół roku twoje mleko jest bezwartościowe; po pół roku to tylko woda; pół roku, jeszcze jak cię mogę, ale potem to już jest obrzydliwe; bo mleko modyfikowane ma więcej witamin  i składników odżywczych; bo moim się nie najada; na moim nie przesypia nocy; piersią nie, bo cycki potem będziesz miała jak naleśniki; jedyny plus karmienia piersią to to, że chudnę, wyciąga ze mnie wszystko.

Widzisz i nie grzmisz.

Z podobną dawką absurdów spotkałam się i spotykam każdego dnia od kiedy zaszłam w ciążę. Czy będziesz karmić piersią? Słyszałam stale to pytanie. Nie wiedziałam. Nie czytałam o tym, nie dowiadywałam się. Czułam jedynie potworny lęk przed bólem podczas ssania piersi przez dziecko. Wzdrygałam się na myśl, że kilka razy dziennie miałabym je (sutki) nastawiać na takie tortury. Nie wiedziałam, czy będę, czy nie będę, postanowiłam mieć otwartą głowę. Spróbuję, zagryzę zęby i zobaczymy. Jeśli nie dam rady, no to przecież jest mleko zastępcze. Czy moje mleko jest zdrowsze niż modyfikowane? No pewnie tak, ale nie dajmy się zwariować, przecież to dobry zamiennik. Tak myślałam w ciąży, miałam takie „szare” podejście, takie kompromisowe.

Początki nie były kolorowe. Nie było automatycznego zassania i ssania 20 minut na jedną 20 na drugą – jak słyszałam stale na oddziale położniczym. Było przywarcie do piersi – to fakt,  ale czy było ssanie? Czy było mleko? Cholera wie. Na początku naprawdę nic o tym nie wiesz. Słuchasz położnych i traktujesz ich rady, opinie z najwyższą uwagą, powagą i lekkim przerażeniem. Nie było idealnej pozycji do karmienia. Była jako taka, niewygodna, wg zaleceń położnych, na sztywniutko, książkowo. Był zastój pokarmu i cogodzinne karmienie, w dzień i w nocy, okłady, kapusta, były stale twarde i nabrzmiałe piersi, potem nadmiar mleka, potem zapalenie sutka.

Było wiele utrudnień, ale ani na moment nie przyszło mi do głowy, by przestać, by zaniechać starań. Moje podejście z kompromisowego zmieniło się na zero-jedynkowe. Od pierwszej chwili z nowo narodzonym dzieckiem przy piersi wiedziałam, że nie ma innej drogi, że to będzie najlepsza rzecz, jaką mogę dać dziecku. Nie ma lepszej. Oczywiście jest też bezpieczeństwo, ciepły dom, zabawy, uśmiech, przytulanie. Ale to jest ta najlepsza, bo daje zdrowie.  I daje bliskość, buduje niesamowitą więź.

 

 Pół roku, a tu nadal mleko nie woda. WTF?

To nieprawda, że mleko traci swoje magiczne właściwości po 6 miesiącach, na sygnał „sto lat to już pół roku synku/córeczko” nie wyjaławia się. Nie staje się samą wodą, jak przekonują niektórzy, nadal dostarcza dziecku pełen zestaw minerałów, witamin, białek, enzymów, hormonów, przeciwciał. Co więcej dostarcza ich znacznie więcej niż jego sztuczny odpowiednik pod postacią mleka modyfikowanego.

Jak np. samych enzymów dostarcza 80 (przynajmniej wg najnowszych badań), kiedy MM tylko jeden. Enzymy z mleka matki nie tylko odpowiadają za trawienie cukrów, białka, tłuszczów ale też przeciwdziałają namnażaniu bakterii, paciorkowców, czy grzybów, chroniąc tym samym delikatny i jeszcze niedojrzały układ trawienny dziecka.

Białka czy węglowodany zawarte w mleku kobiecym są znacznie lepiej przyswajane i trawione przez układ trawienny dziecka, niż sztuczny odpowiednik z MM.

Wolne kwasy tłuszczowe wykazują również działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne, tłuszcz pokrywa ok. 50% dziennego zapotrzebowania na kalorie i dzięki odpowiedniemu wchłanianiu i przyswajaniu, korzystnie wpływa na rozwój mózgu, układu nerwowego.

Oligosacharydy, jako naturalne prebiotyki, spełniają funkcję odżywczą, odpowiadając za tworzenie prawidłowej flory bakteryjnej w układzie pokarmowym dziecka. Są niezwykle ważnym czynnikiem, ratującym życie wcześniakom, bowiem bifidobakterie i pałeczki kwasu mlekowego odgrywają niebotyczne znaczenie w zapobieganiu martwiczemu zapaleniu jelit u dzieci urodzonych przedwcześnie. Oligosacharydy nie są składnikiem żadnego mleka modyfikowanego, nie da się ich odtworzyć w środowisku sztucznym. (Stąd tak ważny jest udział matek karmiących w budowaniu banków mleka dla oddziałów noworodkowym).

Składniki mleka kobiecego wykazują przede wszystkim  działanie wspomagające układ odpornościowy, wzmacniają  mechanizmy obronne oraz stymulują rozwój układu immunologicznego dziecka.

Białka takie jak laktoferyna, czy związek białka HAMLET mają cudowne właściwości antywirusowe, przeciwbakteryjne. Już w 2010 roku szwedzcy naukowy odkryli nadzwyczajną moc związku HAMLET (Human Alpha-lactalbumin Made LEthal to Tumour cells – kompleks białka+kwasu oleinowego) , który niszczy komórki rakowe, nie niszcząc przy tym tych zdrowych.

Najnowsze badania wskazują, że ryzyko zachorowania na białaczkę jest aż o 11% niższe u dzieci karmione piersią. 11%! To naprawdę bardzo dużo i wiedzą to wszystkie mamy, które nieszczęśliwie borykają się z chorobami swoich dzieci.

Uff, mało?

Lista zalet jest naprawdę długa, a to  tylko niektóre ważne powody, dla których warto grać o każdą kroplę dla swojego dziecka. I nie pół roku, a znacznie dłużej.

Dla niedowiarków wierzących w magiczną przemianę bogatego mleka w wodę po okresie 6 miesięcy wspomnę o badaniach naukowców z Banku Mleka Kobiecego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Rydygiera w Toruniu, którzy dysponują nowoczesnym aparatem do badania jakości mleka, którym  sprawdzają skład mleka kobiet długo karmiących (2-3 lata) ze składem mleka matek karmiących noworodki. Wg ich badań skład mleka matki długo karmiącej jest nadal pełnowartościowy i może być spokojnie podawany wcześniakom i noworodkom. Badania prowadzone są pod kątem karmienia wcześniaków i leczenia noworodków na oddziałach noworodkowych. Uwierzcie mi, nikt nie podawałby wody do ratowania życia przedwcześnie urodzonych.

 

Zawalczyć o najważniejsze

Tyle ile jest kobiet, tyle jest poglądów na karmienie piersią i tyle jest możliwości podejścia do tematu. Nie każda z Was musi chcieć karmić, nie każda musi się fiksować na KP, nie każda może to robić. Ale każda z Was powinna mieć wiedzę  i o jednym i o drugim. Nie będziemy się wiecznie sprzeczać, czy na śniadanie jeść kornflejksy, czy może owsiankę. Każdy wie, że owsianka daje naszemu organizmowi więcej dobra. Jakościowo jest lepsza, zdrowsza, ale wybór zostawiony jest Tobie.

Ale właśnie o tą wiedzę co jest lepsze –  zdrowsze chodzi. Problem w tym, że nie tylko o wiedzę o tym, że mleko matki jest jakościowo lepsze, ale też o wiedzę o tym i może przede wszystkim o tym, że każda kobieta, która chce spróbować karmić może dostać odpowiednie wsparcie, może o nie poprosić, poszukać go, zawalczyć o poradę! To naprawdę bardzo dużo! Ta wiedza może być kluczowa na początku drogi.

Jeszcze szpitalu – jeśli nie wychodzi, czujesz się niepewnie, że coś idzie nie tak – pytaj, pytaj i jeszcze raz pytaj. Wiele kobiet jeszcze wtedy tego po prostu nie czuje, bolą je piersi, chce im się spać, mają baby bluesa, czy jest to dla nich po prostu za dużo. Pamiętam w moim przypadku – czułam się na tyle niepewnie z całym tym duuuużym tematem karmienia, że bałam się prosić o pomoc. Wydawało mi się, że jako kobieta powinnam to wiedzieć, a jako matka powinnam to umieć, bałam się jak w podstawówce, że ktoś zauważy moje nieprzygotowanie, wywoła do tablicy i źle oceni. Dlatego na pytania położnych odpowiadałam – tak, tak, karmimy i wszystko w porządku. To, że mleka było mało, to wiedziałam, że to normalne (Karmienie Piersią – jak rozpocząć przygodę  z karmieniem?), że na początku siary jest jak na naparstek a i tak wystarczająco, ale cała reszta? Kosmos. Czy dziecko je, czy nie? Jadło a płacze? Bo głodne? Nie je już czwartą godzinę, śpi – ma spać? Budzić? nie chce chwytać, jakoś tak cieniutko chwyta – co robić? Jak to pobudzić? Jak je podtrzymać? Waga spada, to co, nie najada się? Je tylko 6 minut a nie 20, co robić? I w tym dla mnie niepewnym czasie pomocą okazał się być mój mąż, który powiedział mi dość ostro, że w domu nie będzie położnych, że tutaj muszę do cna wydobyć z nich całą pomoc, bo jutro będę z tym sama. Nawet poszedł po jedną z nich, i myślę, że tylko dzięki temu karmiłam dalej. On za mnie przełamał mój strach i lęk przed złą oceną osób doświadczonych. Myślałam, że jako świeża mama powinnam mieć już odrobioną lekcję z tematu „laktacja”. Że w złym guście jest powiedzieć „ale ja nie potrafię”. Wielki błąd! Bo od razu dostałam odpowiednią pomoc i wsparcie. Dostałam kwadranse ćwiczeń i przystawiania. Dostałam nawet w nos oksytocynę, by odblokować kanaliki, dostałam rady i wskazówki. A na koniec nr telefonu, by dzwonić w razie potrzeby. Po powrocie do domu kontaktowałam się z zaprzyjaźnioną położną, dzięki której przetrwałam zastój pokarmu. A 3 miesiące później też dzięki położnej laktacyjnej wyszłam na prostą po zapaleniu sutka, nie odstawiając dziecka od piersi.

Pomoc i jeszcze raz pomoc. Czasem trzeba jedynie zadzwonić, czasem się o nią doprosić, czasem trzeba zapłacić za wizytę. Ale uwierzcie mi nie ma nic bardziej cennego na początku tej nowej dla nas drogi. Karmienie piersią nie przychodzi naturalnie, z pierwszym zassaniem. Nie można się go nauczyć na szkole rodzenia, na sucho. Od razu nie przybieramy wygodnej pozycji i od razu nie mamy pewności, że robimy to dobrze. Co więcej mamy w głowie kłęby czarnych myśli, że robimy to źle, że nie mamy pokarmu, że źle przystawiamy, że za krótko, za długo, itp. Dlatego wsparcie doświadczonej osoby na początku jest tak istotne. Nie bój się pytać i prosić o radę.

Wybierz szpital przyjazny karmieniu piersią. W głowie mi się nie mieszczą historie matek, którym od razu doradzano podanie butelki, czy też dokarmiano za plecami rodziców. Wybierz taki, gdzie na oddziale obecna jest położna laktacyjna, taki, gdzie stawia się na karmienie naturalne wcześniaków. A już w domu – znajdź kontakt do doradcy laktacyjnego, położnej laktacyjnej. W razie jakichkolwiek wątpliwości – dzwoń, spotkaj się (przyjadą do Ciebie do domu). Pamiętaj, że zawsze możesz zadzwonić na oddział położniczy, gdzie rodziłaś, bądź do innego szpitala, gdzie pracuje położnik laktacyjny. Jestem pewna, że Twój telefon nie zostanie zignorowany. I ważne – położna/doradca laktacyjny – nie ginekolog!

Jeśli to nie wystarcza, to rozmawiaj z kobietami, które karmią/karmiły piersią. Czytaj blogi wspierające karmienie (Hafija, Mataja, Mleczne wsparcie, Kwartalnik Laktacyjny). Panie te pomogły mi utwierdzić się w przekonaniu, że wybrałam naprawdę najlepszą drogę żywienia swojego dziecka.

Poczytaj o fazach laktacji, dowiesz się, że na początku mleka (siary) może być nawet kilka kropel. Ta wiedza powinna też uspokoić Twoje wątpliwości i obawy, czy dziecko się najada. O fazach więcej tutaj: Karmienie piersią – jak rozpocząć przygodę z karmieniem naturalnym?

Nie sugeruj się opiniami, że po pół roku to woda, że mleko kobiety jest mniej wartościowe niż MM. Czytaj, zgłębiaj wiedzę o właściwościach mleka matki, dowiedz się laktoferynie, o HAMLET, o przeciwciałach, komórkach macierzystych, a dowiesz się, że „mniej wartościowe po pół roku” to banał, który trzeba między książki włożyć i nigdy więcej tam nie zaglądać. Zrozumiesz wtedy o jaką stawkę grasz, czyli o zdrowie swojego dziecka.

Daj sobie czas. To najważniejsze, czego musiałam się nauczyć. Karmienie piersią, czyli posiłek mojego dziecka to duża pauza. Musisz nauczyć się celebrować tą pauzę, odkryć jej moc. Łapiesz kontakt wzrokowy ze ssącym dzieckiem i cały świat na chwilę się zatrzymuje. Zatrzymaj się, oddychaj miarowo, uwolnij głowę, pozwól zadziałać prolaktynie. To jest czas dla Was, dla waszej dwójki i nikogo innego. Uspokojona Ty, to spokojne dziecko, które w tym posiłku szuka nie tylko zaspokojenia głodu, ale też wyciszenia, bezpieczeństwa. Gdy tylko to zrozumiesz, odnajdziesz w sobie pokłady spokoju, poczujesz się wielce zrelaksowana, złapiesz oddech i… tak, ta bliskość, ta więź. To się dzieje naprawdę.

 

 

Źródła:
  • naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,371905,czasteczka-obecna-w-mleku-matki-niszczy-komorki-raka.html
  • focus.pl/czlowiek/who-mleko-matki-nie-traci-wartosci-12672
  • pulsmedycyny.pl/4169682,64545,karmienie-piersia-moze-zmniejszac-ryzyko-bialaczki-u-dzieci
  • www.szpital-bielany.torun.pl/index.php/bank-mleka
  • www.phmd.pl/fulltxthtml.php?ICID=16815
 

 

Interesujące? POLUB nas na Facebooku i obserwuj na twitterze. 

 

Marta

Autor Marta

Marta Zielonka – od lat związana z Internetem , specjalizuje się w branży performance marketingu. Od kilku miesięcy bez reszty zaangażowana w projekt pt. „Dziecko”. Od grudnia szczęśliwa mama, zakochana bez reszty w przeuroczej Olusi. Najbardziej na świecie uwielbia swoją rodzinę, podróże, dobre filmy, amerykańskie sitcomy, proste kosmetyki i dobre jedzenie, dużo jedzenia!

, , , ,