Ciąża,Dziecko,Mamy Tematy

O tym, jak mężczyźni nie rozumieją kobiet…w ciąży.

27 Wrz , 2014  

Nie będzie to żaden wywód naukowy o tym, jak bardzo kobiety są z Wenus a mężczyźni z Marsa. Zresztą kobieta ciężarna już chyba nawet nie jest z Wenus tylko z innej planety, z pewnością baaardzo dużej planety. Będzie to raczej porcja frustracji, jaką odczuwam, myśląc o: kobiety w ciąży vs mężczyźni…nigdy w ciąży.

Zaczęłam tą potężną różnicę między nami dostrzegać, gdy pewnego dnia leżąc w wannie, po raz kolejny patrzyłam na mój ruszający się brzuch. Zawsze w takich momentach dociera do mnie, jaką częścią w procesie jestem. Jestem fabryką, która produkuje nowe stworzenie. Dokarmia je, ogrzewa, zapewnia przeżycie, żeby po kilku miesiącach wydalić je na świat, by mogło chodzić, biegać, rozmawiać, być dorosłym, iść na studia, etc.

Ogrom tego całego produkcyjnego procesu mnie zwykle przeraża. Zachwyca to za mało powiedziane, bo chyba tak zachwyca, że aż przeraża. Nie ogarniam tego swoim umysłem.

Ale to nie koniec. Wtedy w wannie, zaraz po tym właśnie zachwyto-przerażeniu doszło jeszcze jedno. Może dlatego, że już niedługo ten mój fabryczny stan się zakończy, ale pomyślałam o….porodzie. Tak, tak, zawsze na końcu jakieś pięknej historii musi być pewien szkopuł, małe coś, co mogłoby nie istnieć, a jednak zawsze, ale to zawsze ma miejsce.

Także wspaniale, że maleństwo w brzuchu, że piękno natury i potęga procesu, ale zaraz ja będę musiała to wszystko wypchnąć na salę porodową, prosto w ręce położnej, zwijając się przy tym w bólach i we krwi.

I nagle wcześniejsze przerażenie sięgnęło zenitu…a raczej Genitu, jak mawia moja przyjaciółka.

I co się wtedy dzieje…do łazienki wchodzi mój mąż, szczęśliwy przyszły tatuś. Widzi moją dziwną minę, „ co się stało? pyta, opowiadam przerażona, szukając zrozumienia i słyszę: „spoko, dasz radę”.

I tu zaczynamy o frustracji. ..

DLACZEGO ON TEGO NIGDY NIE POCZUJE??? DLACZEGO???

Nie chcę, żeby cierpiał, ale CHCĘ BY ZROZUMIAŁ!!!!

Frustracja narasta, a ja nie jestem w stanie nic zmienić.

Dysonans jest niebywale silny, bo zdaję sobie sprawę, że mój mąż jest wspaniałym kompanem ciążowym. Może poza brakiem umiejętności robienia masażu pleców czy stóp, spisuje się na medal. Dba o mnie, o moją dietę, o badania. Zabiera mnie na spacery, dba bym chodziła na basen. Nie kłóci się ze mną, bym nie stresowała siebie i naszego dziecka. Jest złotym przyszłym ojcem.

ALE! ALE! ALE! niestety nadal stoi z boku. Rzuca mi koło, bym mogła dopłynąć do brzegu, ALE nadal tylko on z naszej dwójki stoi na suchym lądzie. I mimo najszczerszych chęci nie poczuje mojego przerażenia.

I mimo najszczerszych chęci, nasz partner nigdy nie zrozumie co to jest ból pleców, puchnące nogi, zmęczenie, upierdliwość wstawania 5 razy w nocy do toalety, strach przy każdym dziwnym zakłuciem brzucha, strach przed porodem, strach przed karmieniem.  Nie poczuje tego bólu, nie poczuje na własnej skórze każdego skurczu, nie będzie musiał oddychać torem przeponowym i do cholery pamiętać, by tak oddychać, by ból nie rozerwał nas od wnętrza, nie będzie miał rozcinanego krocza i nie będzie go szczypało przez kolejne dni, nie będzie musiał zaraz po tej masakrze stawiać się do pionu, by wystawić sutki na kolejne tortury.

On z całej tej sytuacji czerpie same profity. Cieszy się z pierwszego, drugiego i kolejnego USG, wzrusza przy zdjęciach 3d swojej córki/syna, wzrusza przy pierwszych i kolejnych kopnięciach, bawi się robiąc wspólną sesję zdjęciową naszych brzuchów, a na koniec zamieszcza zdjęcie swojego dziecka na fejsbuku pisząc, ile waży i że dumny..

No i koniec wylewania żalu.

Frustracja opadła…

…Wyobraziłam sobie, jak się cieszy trzymając to nasze maleństwo na rękach…i znowu miękka baba się wzruszyła…

A niech ma te swoje profity, przecież tego całego bólu i tak by nie wytrzymał…

A ja…? Spoko, dam radę.

 

 

Interesujące? POLUB nas na Facebooku i obserwuj na twitterze. 

 

 

 

 

 

Marta

Autor Marta

Marta Zielonka – od lat związana z Internetem , specjalizuje się w branży performance marketingu. Od kilku miesięcy bez reszty zaangażowana w projekt pt. „Dziecko”. Od grudnia szczęśliwa mama, zakochana bez reszty w przeuroczej Olusi. Najbardziej na świecie uwielbia swoją rodzinę, podróże, dobre filmy, amerykańskie sitcomy, proste kosmetyki i dobre jedzenie, dużo jedzenia!

, , , , , ,