Dziecko,Mamy Tematy

Krępująca piątka: Ranking pytań sześciolatka

22 Sty , 2015  

 

Która godzina? Ile płacę? Jeszcze po piwku? Czy ja zwariowałam? Mogę wyjść wcześniej z pracy, syn ma jasełka? Pytanie, odpowiedź, pytanie, odpowiedź… Pytam. Czy zawsze chcę znać odpowiedź? Nieee. Gorzej jest tylko wtedy, jak mnie pytają, a ja odpowiedzi nie znam.

 

Mistrzami zadawania pytań są moi synowie. Pytań jest dużo, pytają często.

Zaczęło się od prostych pytań i prostych odpowiedzi. Jedyną trudnością  jest domyślenie się jakież to słowa wychodzą z tej pięknej, małej buźki. Pytań coraz więcej i dotyczyły otaczającego świata:

– Mamo, co to jest menażka (a dokładniej: „menaska”)?

– Czemu musimy za to zapłacić?

– Jaki jest twój ulubiony ptak drapieżny?

O! jak cudnie, moje dzieci są mądre, moje dzieci są ciekawe świata – jaram się :). Były pytania łatwe i trochę trudniejsze, ale przecież od czegoś jest w domu internet. Zanim urodziłam dzieci, w życiu bym nie pomyślała, jakie hasła będę wpisywać w wyszukiwarkę: wsza, maskonur (to taki ptak!), a ostatnio dlaczego samolot lata (dalej nie rozumiem).

Jest też cięższy kaliber: proste pytania i skomplikowane odpowiedzi. Oto pięć rzeczy, które chciałby wiedzieć wasz przedszkolak, ale wstydzi się zapytać…

O nie, przepraszam, oto pięć pytań, które może zadać ciekawski pięcio-sześciolatek i na pewno nie będzie się tego wstydził.

Pytania zazwyczaj zadawane są znienacka, w najmniej oczekiwanej chwili. Przykład? Jest słonecznie niedzielne popołudnie, piękna twarz mojego starszego syna z niebiesko-szarymi oczami odwraca się w moją stronę i nagle wyrzuca z siebie słowa prosto w moją stronę. Słyszę i nie wierzę, gonitwa myśli: Może to nie do mnie? Oczywiście że do ciebie, wariatko, nikogo innego tu nie ma, a ty jesteś jego matką, poza tym patrzy na ciebie. Słyszę zniecierpliwiony głos Mikołaja: No słucham, jaka jest twoja odpowiedź? Czy mogę uciec, jest jakieś wyjście? Cholera! Nie, nie mogę go tak po prostu spławić. Tylko jak mu to powiedzieć, żeby nie powiedzieć za dużo, ile zniesie to niewinne metr dwadzieścia pięć  i jego niezmącony umysł.

 

1. Mamo, czy to prawda, że żeby się całować, to trzeba włożyć język do buzi?

– Yyyyyyyyyyyyyy, a skąd wiesz, kto ci to powiedział? (Jakby to miało jakieś znaczenie. Nie, serce matki musi wiedzieć takie rzeczy).

Kolega z grupy Mikołaja, który ma starszego brata, uświadomił mojego syna, jak trzeba się całować z dziewczyną. Pięknie, a to dopiero początek.

Mimo wszystko pierwsze pytanie wzięłam po męsku na klatę. Z małym uśmieszkiem na twarzy wydusiłam z siebie: – TAK, to prawda.

Niedługo trzeba było czekać na kolejny cios, znów byłam nieprzygotowana.

 

 2. Którędy wyszedłem z brzucha?

– Którędy? (Chcę zyskać na czasie)

– No tak, jak się wydostałem.

I wtedy po raz pierwszy podziękowałam losowi za cesarskie cięcie. Juhu, mam jeszcze czas na rozmowę o narządach rozrodczych.

– Pan doktor przeciął mamusi brzuszek, wyjął cię, a potem zaszył brzuszek specjalną nitką.  Twój brat urodził się tak samo (Całe szczęście!)

Do tej pory wszystko mi sprzyjało, jednak ciekawość dziecka jest większa niż przypuszczałam, a już tym bardziej, jeśli chodzi o „TE SPRAWY”. Po niedługim czasie nastąpił knockout:

 

3. Mamo, pokażesz mi swoją pipkę?

– Nieeeeee…

– A dlaczego?

No,  jak to dlaczego? Bo to nie wypada! Bo jesteś dzieckiem i moim synem! Zatkało mnie, a on dalej czeka na odpowiedź. Wstyd mi za siebie. Dobra, chce wiedzieć, jest ciekawy „świata”. Jak zaspokoić jego ciekawość w odpowiedni sposób? (co to w ogóle znaczy ”odpowiedni sposób”?)  Muszę coś wymyślić!

-Przecież już kiedyś  widziałeś mamę nago.

– Ale chcę teraz.

– Nie, ciało jest naszą prywatną sprawą, nie rozbieramy się na zawołanie, bo ktoś tak chce.

Poszliśmy rysować zwierzątka.

Dzieci słuchają, wyłapują wszystko to, co najbardziej interesujące, bulwersujące i trudne. W konsekwencji zadają pytania mogące być uznane w niektórych kręgach za politycznie niepoprawne.

 

4. Czy dwóch panów może mieć dziecko?

– Nie.

Czy taka odpowiedź mu wystarczy?

– A dlaczego?

Wiedziałam!

– Dziecko może mieć tylko kobieta i mężczyzna. (Pominęłam przypadki związków homoseksualnych, które opiekują się dziećmi z poprzednich związków heteroseksualnych).

– A dlaczego?

– Bo pan nie może mieć w brzuchu dziecka, tylko kobieta może. (Błagam, nie pytaj dlaczego!).

– A dwie panie mogą mieć?

O cholera!

– Nie, musi być pan, który przytula panią, darzy ją uczuciem i wtedy mogą mieć dziecko.

– Tak jak ty z tatą?

– Tak.

Ok, nieźle poszło. Ale zaraz, co jest? Widzę że mój pierworodny myśli intensywnie, zwiesza głowę, potem podnosi i patrzy trochę smutno. Pytam, o co chodzi i czuje przez skórę, że będzie źle, że zbliżamy się do tematu, którego się boję. W ułamku sekundy krzyczę do siebie: Jesteś dorosła, przestań się mazać! Syn pyta:

 

5. Mamo, a dlaczego już nie kochasz tatusia?

Słyszę to, czego nie chcę słyszeć. Jak odpowiedzieć na pytanie, na które sama nie znam dobrej odpowiedzi. Próbuję wydusić z siebie cokolwiek, nie idzie, słoń usiadł na klatkę piersiową i oczy zbierają łzy. Jeden, dwa, trzy…oddychaj, głęboki wdech, zaczynam. Wołam Tymka, młodszego syna.  Postanawiam mówić prosto, trochę ogólnie, wcisnę jakąś wygodną półprawdę (w końcu czy istnieje jakaś prawda?)

– Nie wiem czemu nie kocham już taty, tak czasami bywa, że ludzie po prostu przestają się kochać. Ja tatusia lubię, przyjaźnimy się. Kochamy za to was i nigdy nie przestaniemy, bo nie można przestać kochać swojego dziecka, to jest po prostu niemożliwe. Rodzice Antka też nie mieszkają razem (Antek to kolega z przedszkola; lista kolegów i koleżanek była właściwie trochę dłuższa).

Cisza. Zaczęliśmy grać w gry planszowe 🙂

Pierwsza poważna rozmowa za nami, były kolejne, już łatwiejsze, i dla nich i dla mnie. Chyba dorastam razem z moimi dziećmi. Zadają pytania, które chodzą mi po głowie, ale czasem boję się je wykrztusić.  Ciekawość jest piękna, dobra i prosta, takie powinny być też te rozmowy. Czemu dla rodzica bywają trudne? Odpowiedź siedzi gdzieś głęboko w nas samych, przykryta czasem i doświadczeniami. Czy moje odpowiedzi na trudne pytania moich synów są najlepsze? Nie. Jedyne co możemy zrobić jako rodzice to starać się ze wszystkich sił, aby zanadto nie zepsuć swoich dzieci.

Przede mną jeszcze wiele prostych  pytań i trudnych odpowiedzi. Tymkowi nie zdarzyło się jeszcze rozłożyć mnie na łopatki, chyba jest jeszcze za mały.

A może po prostu wszystko już wie. Od starszego brata.

 

Interesujące? POLUB nas na Facebooku i obserwuj na twitterze. 

 

Paulina Kochaniak

Autor Paulina

Paulina Kochaniak - ukończyła studia filozoficzne, jest ekspertem w dziedzinie "wszystko i nic". Prywatnie mama dwójki przedszkolaków Mikołaja i Tymka. Lubi amerykańskie kino i bardzo długie książki.

, , ,