Marek Konkolewski - wywiad dla mamytatytematy.pl

Ekspert radzi,Mamy Tematy,Policja,Taty Tematy

Droga do porodu. Czy i kiedy możemy łamać przepisy? Wywiad z Inspektorem Markiem Konkolewskim

15 paź , 2014  

 

Czy jadąc z ciężarną do szpitala musisz zatrzymać się do kontroli drogowej? Czy możesz poprosić o eskortę policji do szpitala? Czy możesz bezkarnie „zasuwać” bus pasem? Czy i w jakich okolicznościach możesz łamać przepisy ruchu drogowego?

Gdy myślę o takiej sytuacji od razu przed oczami mam amerykański film, w którym policjant zatrzymujący samochód  w środku zastaje krzycząca kobietę w trakcie porodu i decyzja następuje natychmiastowo: ciężarna wsiada do radiowozu, a ten jak szalony pędzi do szpitala, po drodze łamiąc wszystkie przepisy.

Tak to wygląda w hollywoodzkim filmie. A jak  sprawa ma się w Polsce, nie w filmie, a w rzeczywistości? O to wszystko mamytatytematy.pl zapytały Inspektora Marka Konkolewskiego z Komendy Głównej Policji.

 

bus pas Warszawa

bus pas Warszawa

 

mamytatytematy.pl: Wyobraźmy sobie taką sytuację: zaczyna się akcja porodowa, regularne skurcze, wsiadamy z ciężarną do samochodu i pędzimy do szpitala. Naszym oczom ukazuje się ogromny korek i wolny bus pas, czy w tym wypadku możemy bezkarnie z niego korzystać?

 Marek Konkolewski: Tak. Jak najbardziej tak.  Art. 16 ustawy kodeksu wykroczeń mówi:

Nie popełnia wykroczenia ten, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone nie przekracza wartości większej niż dobro ratowane.

Co normalnymi słowami znaczy tyle, że jeśli w czasie naruszania tego przepisu, działamy w stanie wyższej konieczności i nasza akcja ma na celu ratowanie dobra wyższej wartości, jakim jest życie i zdrowie matki i dziecka, możemy poświecić dobro niższej wartości, jakim jest porządek na drodze, określony znakiem drogowym. W takiej sytuacji możemy popełnić wykrocznie drogowe.  Pamiętajmy jednak, że musi być to niebezpieczeństwo bezpośrednie, rzeczywiste, a nie urojone.

 

mamytatytematy.pl: Jakie okoliczności mogą wskazywać na to, że nasze przeświadczenie i ocena niebezpieczeństwa jest rzeczywista, a nie urojona?

Marek Konkolewski: Na przykład, gdy kobieta leczyła się wcześniej w klinice leczenia niepłodności, podlegała stałym kontrolom lekarskim, czy miała zagrożoną ciążę i lekarz prowadzący ciążę przestrzegał przed jakimiś komplikacjami, które mogą zagrażać życiu matki, czy życiu płodu. W takim wypadku możemy skorzystać z faktu, że działamy w stanie wyższej konieczności. Dwa, jeżeli na przykład dochodzi do przedwczesnego porodu, taka sytuacja jest dla ojca zaskakująca i stresogenna, w tym wypadku również możemy skorzystać z pasa dla autobusów. Pamiętajmy jednak, że akcja porodowa musi się jednak rozpocząć. To nie może być wykorzystywanie sytuacji, w której łamiemy przepisy, bo jeździmy z ciężarną w samochodzie. Np. gdy  kobieta jest w szóstym, czy siódmym miesiącu ciąży, a my chcemy wykorzystać ten fakt, żeby przedostać się gdzieś szybciej. To oczywiście nie zwalnia nas z obowiązku do stosowania się do przepisów ruchu drogowego.  Chociaż nawet w takim przypadku nie zawsze musi się to kończyć postępowaniem mandatowym, w momencie zatrzymania  policjant może zastosować pouczenie zwrócenie uwagi, ostrzeżenie albo inny środek wychowawczy. My też jesteśmy ludźmi i w tym przypadku moglibyśmy pozostać przy pouczeniu.

 

mamytatytematy.pl: Co z dozwoloną prędkością?

Marek Konkolewski: W przypadku zagrożenia życia, nawet gdybyśmy przekroczyli dozwoloną prędkość, ale nie powodując konkretnego realnego zagrożenia, to moim zdaniem, dobrem ratowanym jest zdrowie i życie noworodka i to dobro jest wartością nadrzędną do przepisów prawa, czyli w tym wypadku do przepisów dotyczących znaków i sygnałów drogowych. Moim zdaniem, taka osoba nie popełnia wykroczenia, bo ratuje życie. „Ale”! właśnie jest „ale”- po dojeździe do szpitala kierowca powinien z placówki służby zdrowia pozyskać dokumenty potwierdzające, że akcja porodowa miała już miejsce albo, że ta ciąża jest zagrożona. Wówczas takie dokumenty potwierdzą okoliczności legalizujące wcześniejsze zachowanie. Będą również stanowiły dowód w przypadku ujawnienia wykroczenia za pomocą, np. fotoradaru, dla potrzeb ewentualnego postępowania przed sądem.

 

mamytatytematy.pl: Co w momencie kontroli policyjnej, czy możemy nie zatrzymać się i jechać dalej?

Marek Konkolewski: Gdy jedziemy, a policjant próbuje nas zatrzymać, należy bezwzględnie dostosować się do polecenia policjanta i na miejscu starać się wytłumaczyć powód naszego zachowania.

 

bus pas Warszawa

bus pas Warszawa

 

mamytatytematy.pl: Co w sytuacji, kiedy się już zatrzymamy do kontroli albo sami podjedziemy do stojącego na poboczu policjanta, czy możemy poprosić o eskortę do szpitala?

Marek Konkolewski: Nie jest to do końca prawnie uregulowane, tzn. policjant na pewno nie może przewozić obcych osób w samochodzie służbowym, dlatego do radiowozu takiej osoby nie weźmie. Oczywiście nieraz zdarzyły się sytuacje, że policjant podpilotował osobę do szpitala, musimy jednak  pamiętać, że jest to bardzo niebezpieczne. Nie wygląda to tak, jak w amerykańskim filmie, bo policjant przejedzie bezpiecznie, a kolejny pojazd już może być zablokowany. Różne są sytuacje, co innego w mieście, a co innego na trasie, każdy przypadek jest indywidualny. Gdy ktoś nie zna drogi do szpitala, jest obcy w mieście, nie ma nawigacji GPS, policjant może pomóc, ale nie może to wyglądać, jak w filmach akcji, że będzie „ciął” 120 km/h w terenie zabudowanym, a samochód będzie mu siedział na ogonie, łamiąc wszystkie przepisy drogowe.

 

mamytatytematy.pl: Jak Pan by się zachował w takiej sytuacji?

Marek Konkolewski: Trzeba przede wszystkim zachować zdrowy rozsądek. Gdybym był kierowcą wiozącym rodzącą kobietę do szpitala, to w takiej sytuacji, jaką opisaliśmy powyżej podejrzewam, że sam skorzystałbym z bus pasa. Pamiętajmy jednak, że ten kto łamie porządek prawny, ład i dyscyplinę, wprowadza duże zagrożenie i zaskakuje innych na drodze i już tym może spowodować większe zamieszanie i niebezpieczeństwo. Dlatego najlepszym rozwiązaniem w tym wypadku byłoby wybrać wariant zadzwonienia pod numer 112 i poczekania na miejscu na pogotowie. Osobiście będąc na służbie, nie zgodziłbym się na pilotowanie, wolałbym poinformować przez radio o tym, że jest nagły poród, wskazać miejsce zdarzenia i poczekał na pogotowie, które dojedzie szybciej niż my. Tym bardziej, że według standardów powinno być ono na miejscu w ciągu 12 minut. Pojazd łamiący przepisy, nawet ratujący życie, może zrobić więcej złego, niż dobrego.

mamytatytematy.pl: Dziękujemy za rozmowę.

 

Interesujące? POLUB nas na Facebooku i obserwuj na twitterze. 

 

Podsumowując:

Możliwość sprawnego dojazdu do szpitala z rodzącą ciężarną powinien być zatem zdroworozsądkowo oceniony. Nawet jeśli znamy trasę do szpitala i mamy ją opanowaną do perfekcji, warto przeanalizować porę dnia i ewentualne nasilenie ruchu drogowego, a także stan emocjonalny i poziom stresu kierowcy. Jeśli mamy zastrzeżenia do co jednego z tych czynników, warto rozważyć opcję kontaktu z 112 i wezwać pogotowie do rodzącej kobiety. Z pewnością będzie to najbezpieczniejsza z możliwości dojazdu do szpitala i zagwarantuje też maksymalne bezpieczeństwo dla matki i dziecka.

Wkrótce kolejne materiały!

Autorzy: Marta Zielonka i Tomasz Zielonka

 

 

 

Tomasz Zielonka

Autor Tomasz

Tomasz Zielonka – spiritus movens mamytatytematy.pl – mąż Marty i ojciec Oli, bez wątpienia najpiękniejszego dziecka na ziemi. Od 10 lat związany z mediami od radia przez telewizję po Internet i blogi. Żyć nie może bez dobrego piwa, tłustego jedzenia i polskiej piłki nożnej. Domorosły kucharz, pływak i rowerzysta.

, , , , , ,