Filmy,Lifestyle

Nie słuchaj swojego kota – „Głosy”

28 Lut , 2015  

 

Po Internecie krąży wykres, nie wiem, czy prawdziwy, ale interesujący. Pokazuje on liczbę seryjnych morderców w różnych krajach. Wielka Brytania, ojczyzna Kuby Rozpruwacza, ma ich bodajże pięciuset, Polska dziesięciu, a Stany Zjednoczone najwięcej – trzy tysiące mężczyzn i kobiet złączonych z Hannibalem Lecterem i Normanem Batesem wspólnotą zainteresowań. Czy możemy się zatem dziwić, że taki film jak „Głosy” powstał w Stanach?

Główny bohater, Jerry (Ryan Reynolds), jest sympatycznym pracownikiem dużego magazynu w małym miasteczku. Pomimo problemów ze zdrowiem psychicznym, nie bierze tabletek, co skutkuje halucynacjami – wydaje mu się, że jego zwierzaki (a później nie tylko one) mówią do niego. Pies Bosco, wielkie, potulne bydlę, tubalnym głosem przekonuje Jerry’ego, że jest dobrym, wartościowym człowiekiem, podczas gdy kot Pan Wąsik, rudzielec o przezabawnym akcencie irlandzkiego nożownika, wmawia bohaterowi, że jest żałosny i do niczego się nie nadaje. Takie słowa z ust pupila bolą, ale Jerry i tak zdobywa się na odwagę, by umówić się na randkę z piękną koleżanką z pracy. Randka nie do końca się udaje – Jerry przypadkowo (hmm, czyżby?) zabija swoją dziewczynę, zostawia jej ciało w lesie i ucieka.

I to jest początek kłopotów. Bosco przekonuje Jerry’ego, że jest dobrym człowiekiem i powinien zgłosić się na policję, dzięki czemu uniknie gorszych kłopotów. Pan Wąsik roztacza przed nim straszliwą wizję kary więzienia, wypełnionej głównie koniecznością schylania się po mydło pod prysznicem, i namawia do zostania seryjnym mordercą.

Głosy, materiały prasowe

Głosy – materiały prasowe

 

Wyreżyserowane przez Marjane Satrapi „Głosy” to komedia czarna jak hip-hopowy teledysk ze Stanów. Nie jest to gatunek dla wszystkich. Nie każdy znosi dobrze krew i przemoc, choćby najbardziej groteskową. Ja znoszę, więc na filmie bawiłem się przednio. Brakowało mi tylko pewnego zrównoważenia pomiędzy scenami komediowymi a poważnymi. Dobra komedia jest oczywiście daleko bardziej poważna niż jakikolwiek dramat, jednak kiedy widzimy Jerry’ego płaczącego z powodu odrzucenia czy rozmawiającego z dziewczyną o swoim dzieciństwie, nagle dociera do nas cały niewyobrażalny dramat człowieka chorego psychicznie. Niby dobrze, powinniśmy być świadomi cierpień ludzi, których być może mijamy każdego dnia w sklepie czy w drodze do pracy. Kiedy jednak przy jednej scenie dumamy nad ciężkim losem Jerry’ego i jemu podobnych, a chwilę później, siedząc w kinowym fotelu, wijemy się ze śmiechu jak błazny, widząc, jak Jerry ćwiartuje swoją wielką miłość, gdzieś w głowie pojawia się dyskomfort. Człowiek się śmieje i myśli o sobie: „ależ z ciebie szumowina, że się z tego śmiejesz”.

Głosy, materiały prasowe

Głosy – materiały prasowe

 

Na szczęście, takich momentów jest niewiele, więc nie są one w stanie skutecznie zaprzepaścić zabawy podczas seansu. W filmie jest odpowiednie natężenie humoru. Gdyby jeszcze udało się ściszyć czy wygładzić dramatyzm i smutek, byłoby idealnie.

Morał z filmu jest taki, że psy zdecydowanie górują nad kotami. Pies obroni cię przed włamywaczem, pies wykryje raka, pies może być przewodnikiem dla niewidomego, pies wyczuje, kiedy jest ci smutno, przyjdzie i cię pocieszy. A kot? Szkoda gadać.

 

POLUB nas na Facebooku i obserwuj na twitterze. 

 

Marcin Gryglik

Autor Marcin

Marcin Gryglik - ur. 1985. Początkujący pisarz (początkujący od bardzo dawna), miłośnik filmu.

, ,