Filmy,Lifestyle

NIENAWISTNA ÓSEMKA – HERCULES POIROT JEST CZARNY

15 Sty , 2016  

 

„Już od ponad stu lat produkuje się colty bez zmian w konstrukcji, a te, które sprzedaje się obecnie, są bliźniaczo podobne do egzemplarza noszonego niegdyś przez Wyatta Earpa w Dodge City. Colt jest najstarszym i z pewnością najbardziej znanym rewolwerem na świecie, a jeśli za kryterium oceniania przyjmiemy skuteczność w okaleczaniu i zabijaniu, to jest to prawdopodobnie najlepszy kiedykolwiek wyprodukowany przyrząd tego rodzaju. Nie jest rzeczą błahą – to prawda – zostać trafionym przez bardziej docenianych konkurentów peacemakera jak luger czy mauser, ale ich pociski – o dużej prędkości początkowej, małym kalibrze i ze stalowym płaszczem – po prostu przechodzą przez ciało, pozostawiając po sobie małą, okrągłą dziurkę i wyładowują większą część swojej energii gdzieś w odległym terenie. Natomiast pozbawiona stalowego płaszcza wielka ołowiana kula wystrzelona z lufy colta zniekształca się w momencie uderzenia w cel, rozrywa straszliwie mięśnie i tkanki i roztrzaskując kości wyładowuje właśnie na nich całą swoją siłę.

 

Jednym słowem, jeśli dostaniesz kulą peacemakera – na przykład w nogę – nie klniesz uskakując za węgieł domu, aby jedną ręką skręcić sobie papierosa, a drugą trafić przeciwnika bezbłędnie między oczy. Jeśli kula peacemakera zrani twoją nogę, popadasz w głębokie omdlenie, a jeśli uderzy w twoje udo i będziesz miał dosyć szczęścia, aby przetrwać szok i poszarpanie tętnic, to nigdy nie będziesz już chodził bez szczudeł, ponieważ chirurg po całkowitym zdruzgotaniu kości udowej nie ma innej możliwości, jak odciąć nogę.

 

Tak, więc stałem zupełnie nieruchomo, wstrzymując oddech, ponieważ peacemaker, którego widok wywołał te nieprzyjemne refleksje, był skierowany dokładnie w moje prawe udo.”

Nienawistna Ósemka

Nienawistna Ósemka

 

Powyższy cytat, otwierający znakomitą powieść Alistaira MacLeana „48 godzin”, jest doskonałą zapowiedzią tego, co czeka widza w „Nienawistnej ósemce”, najnowszym filmie Quentina Tarantino. Aktów przemocy dokonywanych za pomocą peacemakerów jest całe mnóstwo, a wszystko w typowym dla reżysera, groteskowym stylu.

Oto do karczmy położonej gdzieś na odludziu przybywają dwaj łowcy nagród, Marquis Warren (Samuel L. Jackson) i John Ruth (Kurt Russell). Nie łączy ich wspólne zlecenie. Jeden taszczy ze sobą kilka trupów, do drugiego przykuta jest poszukiwana za morderstwo Daisy Domergue (Jennifer Jason-Leigh). Chcą przeczekać śnieżycę, podobnie jak inni goście oberży. Wszyscy bohaterowie, może z wyjątkiem poczciwego woźnicy, są takimi ludźmi, że gdyby córka przyprowadziła wam takiego absztyfikanta, to byście go psami poszczuli, a ją dożywotnio zamknęli w klasztorze. Atmosfera wzajemnej podejrzliwości i wrogości robi się coraz gęstsza, a w końcu równie gęsto zaczynają padać trupy.

 

Schemat fabularny – kilkoro bohaterów, wśród których jest morderca, zamkniętych w jednym pomieszczeniu – przywodzi na myśl powieści Agathy Christie (podobny zabieg zastosował również wspomniany MacLean w innej swojej książce, „Noc bez brzasku”). Jednak zamiast nieco autystycznego, niskiego Belga z wypomadowanymi wąsami mamy czarnoskórego byłego oficera armii Unii, który nieprzychylnych sobie białych rozbraja listem od samego Abrahama Lincolna. Marquis, na podstawie różnych tropów, podobnie jak Hecules Poirot, rozszyfrowuje, który z gości oberży jest mordercą. O ile jednak w powieściach brytyjskiej pisarki zdemaskowanie sprawcy kończyło aresztowaniem, to w przypadku Tarantino wiadomo jedno – Wersalu tu nie będzie.

 

 

Film trwa trzy godziny, jednak widz nie nudzi się podczas oglądania ani trochę. Akcja rozwija się niespiesznie, mamy okazję poznać bohaterów – galeria niezwykle interesujących szubrawców – zaś grający ich aktorzy mają czas, by pokazać, na co ich stać. Najjaśniej błyszczy Jennifer Jason-Leigh jako morderczyni skazana na powieszenie. Jest pełną zła, odrażającą wiedźmą o zepsutych zębach i gdyby jej jedyną winą była kradzież chleba dla głodnych dziatek, to nawet najbardziej zagorzały kwakier nie zawahałby się przed zwolnieniem zapadni w szubienicy. Z męskiej części obsady, oprócz jak zawsze trzymających poziom Jacksona i Russella, uwagę przykuwają Walton Goggins w roli szeryfa, posiadacza szczerych oczu, oślej szczęki i przezabawnego teksańskiego akcentu, i Tim Roth w roli brytyjskiego kata.

 

To drugi western Tarantino, nie da się więc nie porównać go z „Django”. Porównania te wypadają na korzyść wcześniejszego filmu twórcy „Wściekłych psów” – opowiadał on ciekawszą historię, miał ciekawszych bohaterów, no i był pierwszy, podczas gdy w „Nienawistnej ósemce” reżyser powtarza samego siebie. Mimo to oglądanie Nienawistnej Ósemki sprawia ogromną frajdę, chociaż fontanny krwi i bezczeszczenie Daisy Domergue nie wszystkim mogą się podobać.

 

Ocena 5-

 

Polub nas na Facebooku i obserwuj na twitterze. 

 

Marcin Gryglik

Autor Marcin

Marcin Gryglik - ur. 1985. Początkujący pisarz (początkujący od bardzo dawna), miłośnik filmu.

, , ,