Ciąża,Mamy Tematy

Płacić czy nie płacić położnej?

19 Mar , 2015  

 

Radość z bycia w ciąży jest niezmierzona. To niekontrolowane łzy szczęścia najbliższych na wieść o dziecku, to zadziwiający odgłos bicia jego serduszka, niesamowite wrażenia z jego pierwszych ruchów. Można by pomyśleć, że ten stan „błogosławiony” to sama sielanka. Ale niestety trzeba tu wspomnieć o ciemnej strony mocy, czyli o mamowym permanentnym stresie utrzymywanym na większym lub mniejszym poziomie przez te 9 miesięcy (a szczerze pisząc to już pewnie do końca życia). Zadaje ona sobie nieustannie pytanie – czy Fasolka rozwija się prawidłowo? Każde badania (usg prenatalne i połówkowe, miesięczne badania morfologiczne, wyniki moczu) to swego rodzaju oczekiwanie na wyrok. Na to wszystko dochodzi jeszcze stres związany z przyszłymi wydatkami. Rodzice rozważają często zmianę, bądź remont mieszkania, zaopatrują się w wyprawkę dla dziecka, „ciężarne” wymieniają część swojej garderoby, a kiedy kupują jakikolwiek potrzebny im produkt- sprawdzą kilka razy etykietę, by się upewnić, że składniki są odpowiednie. Dlatego decydują się na lepsze (czytaj droższe) balsamy, kremy, witaminy, czy żywność, bo jeśli do tej pory mogły się godzić na jakościowe kompromisy, to swojemu nienarodzonemu potomstwu już tego nie zaserwują.

Te listę można by było wydłużać, ale chciałabym skupić się chyba na największym generatorze stresu w ciąży – swoistej wisience na torcie – czyli porodzie. Zawiera on w sobie wszystkie strachy i lęki. Boimy się o przebieg wydarzeń w kontekście zdrowia dziecka oraz swojego własnego, upatrując nadzieję w profesjonalnej i oddanej pacjentowi polskiej służbie zdrowia.

I tu pojawia się dość szybko zgrzyt, bo możemy się poczuć relatywnie bezpiecznie  za „jedyne” 500 -1000PLN – płacąc położnej, która przeprowadzi Mamę przez ten poród. To nic, że płacisz składki zdrowotne, a rząd namawia Cię do reprodukcji – jak tylko zajdziesz w ciąże, radź sobie sama. Zaraz pojawią się głosy, że przecież nikt Ci nie każe decydować się na płatną położną. Szpitale mają zapewnić Ci bezpieczny poród, co więcej – płacenie położnej pod stołem jest przecież nielegalne – to łapówkarstwo! Jednakże rzeczywistość weryfikuje te stwierdzenie. „Nieopłacona” przyszła mama traktowana jest jak łamistrajk, sabotażystka przyjętego modelu, darmozjad, co chce przyoszczędzić na zdrowiu własnego dziecka. W konsekwencji mniej dla niej czasu, uprzejmości i niezbędnej informacji. Nic dziwnego, że każda kobieta straumatyzowana już 9 miesiącami ciąży, nie będzie miała wystarczająco siły, by odmówić sobie położnej na wyłączność. I tak w koło Macieju. Kobiety dla świętego spokoju i komfortu płacą położnym. Państwo przymyka na to oko. Przecież dostarcza matkom świetny serwis, bo nikt nie narzeka. A położne są usatysfakcjonowane dodatkowym, nieopodatkowanym zarobkiem. I tylko przyszli rodzice mogą się czuć oszukani, bo najwyraźniej w Polsce nie ma przyjaznego i darmowego porodu, które przecież w swojej istocie jest najtrudniejszym doświadczeniem w ciąży – wymagającym 100% opieki i bezpieczeństwa. Jest się więc czego bać.

Zatem pytanie do Ciebie przyszły potencjalny rodzicu – płacić czy nie płacić? Założę się, że większość z nas, pomimo początkowej cywilnej odwagi, w ostatniej chwili się wyłamie i zapłaci położnej, żeby zapewnić sobie ochronę. I ta patologia będzie trwała w nieskończoność. Szkoda, że w obliczu wszystkich wydatków, zamiast na pieluchy, buteleczki czy kremy – musimy zapłacić sobie za coś, co powinno być przecież darmowe.

 

POLUB nas na Facebooku i obserwuj na twitterze. 

Marta Romanow

Autor Marta Romanow

Marta Romanow - korpoludek i przyszła Mama, która próbuje zrozumieć swoją nową życiową rolę i "mamową" rzeczywistość. Na razie ją czuje.

,