Ciąża,Dziecko,Mamy Tematy

Pociążowe hity i kity. Co może Cię zaskoczyć?

13 Kwi , 2015  

 

Leżymy tak sobie razem o poranku, spokojnie, nigdzie się nie spiesząc. Pierwsze promyki wiosennego słońca wkradają się przez lekko odsłoniętą roletę. Patrzę na nie i z podziwu wyjść nie mogę. Jeszcze niedawno nie było ich obok, a teraz są nieodłącznym elementem każdej sekundy mojego dnia. Obrazek powtarzający się co rano za każdym razem z podobną intensywnością chwyta mnie za serce. Na jednej poduszce, szczęśliwe, zawsze razem – ja i moje pociążowe hity i kity (czyt.  ja, moja córka i mnóstwo włosów, które w nocy postanowiły sobie wypaść).

Przeplatają się ze sobą, nie możesz wybrać tylko hitów, musisz wziąć komplet. Jedno nie istnieje bez drugiego, drugie czasem nie ma takiego znaczenia jak pierwsze, ale są – nieodłącznie, czasem razem, czasem słabiej, czasem mocniej, są następstwem tego co działo się z nami przez poprzednie 9 miesięcy.

 

Hity i kity pociążowe  – moje obserwacje i typy:

 

Hity

  1. Dziecko – tak, tak, samo dziecko. Albo od razu, albo z lekkim opóźnieniem po burzy hormonalnej, stresie, itp. – ląduje na Twojej piersi i w Twoim sercu samo dziecko, czyli jedyny punkt programu, jaki chciałyśmy wynosić przez kilka miesięcy. Może niektóre z nas chciały też wynosić większe piersi, ale zawsze jako gratis do dziecka, nie na odwrót. I oto jest, długo wyczekiwany stworek. Jak zaczyna się uśmiechać, gaworzyć, chwytać nasze palce i patrzeć rozumnie (wg większości rodziców i przede wszystkim dziadków – 99% noworodków już od 2-3 doby patrzy rozumnie) to wtedy do nas dociera – tak, bezapelacyjnie, pomimo wszystkich towarzyszących kitów  jest to HIT – HIT ŻYCIA!

 

  1. Ok, pociągnijmy temat – większe cycki. Już w ciąży dały się poznać od tej lepszej strony. Ale w ciąży, ulalaaaa, ten rozmiar. Szkoda, że nie zostanie tak na zawsze…oczywiście w kształcie i napięciu „przed karmieniem” – nigdy po:) Niestety życie jest przekorne, dlatego ten punkt często po pewnym czasie ląduje w kategorii „KITY”, gdyż koniec końców na tapecie pozostaje stan „po karmieniu”.

 

  1. Urlop macierzyński – niech mi ktoś przypomni kto był odpowiedzialny za roczny macierzyński? Jak krytykuję wysokie podatki i zawsze dodałabym 3 grosze w temacie „jak to nas państwo okrada”, to cieszy mnie przeogromnie możliwość spędzenia z dzieckiem 12 miesięcy. Trochę żyję chwilą, nie myślę co będzie za niecały już rok, ale teraz? Cieszę się, że nie będę musiała w wieku 6 miesięcy posyłać mojego małego szkraba do żłobka, rozstawać się z nią na cały dzień, ze świadomością, że pierwsze jej słowo może będzie „Zenia” zamiast „mama” (Zenia od ewentualnego imienia pani…yyy…żłobkolanki? )

 

  1. Karmienie piersią, jako sposób na gubienie pociążowych kilogramów. Te kobiety, które pozostały przy karmieniu piersią mogą w końcu uświadczyć programu odchudzającego, o jakim marzą wszyscy – siedzę na kanapie, relaksuję się i chudnę. Bowiem podczas karmienia piersią, dziennie spalamy nawet do 500 kalorii. Czy to nie piękne? W połączeniu z odpowiednim odżywianiem się i spacerkami chudniemy wracając do formy sprzed ciąży, ba! Czasem nawet dochodzimy do wagi wymarzonej. [Chwila prawdy – mi się jeszcze nie udało, ale wierzę w dane naukowe i opowieści koleżanek].

 

  1. Spacery – też w temacie gubienia kilogramów, ale nie tylko (świeże powietrze, dotlenienie, promienie słońca – witamina D, same korzyści). Nie ma już wymówek, że mi się nie chce, bo kiedyś zdarzało mi się nie chcieć 7 razy w tygodniu. Zaczęłam chodzić dla dziecka, teraz chodzę i dla niej i dla siebie, ale też dlatego, że lubię. Zestaw podstawowy? Telefon i słuchawki – można nadgonić zalęgłości w kontaktach z resztą świata. Książka – najlepiej audiobook, żeby nie siadać na ławce, tylko dziarsko maszerować. Osoba towarzysząca – inna mama z dzieckiem –plotki, ploteczki – bajka:) Od kiedy zaczęło świecić słoneczko, robię kilka kilometrów dziennie, wieczorem czuję ból nóg, ale cichutko wierzę, ze zwalczę kolejne 2 kity – kilogramy i cellulitis.

 

  1. MISZCZ KUCHNI – książka kucharska w prezencie? O nieeee, za moment sama będę mogła wydać moją własną książkę z przepisami. Przepisy na drugie śniadanie, na obiad, na podwieczorek, na kolację, na obiad wegetariański, na mięsny, na rybny, na ciasto bez cukru, na ciasto z cukrem, na koktajle, soki, itp. Nie będzie przepisów na śniadania, bo te zawsze przygotowuje mój mąż (codzienne śniadanie do łóżka – kolejny super HIT – tak, tak mam to szczęście). Karmienie piersią wymaga ode mnie spożycia większej ilości kalorii, co oznacza, że muszę odpowiednio zadbać o codzienne menu. Nie jest to łatwa sztuka, ale potrzeba matką wynalazku – szukam, kombinuję, pichcę, staję się powoli „gospodynią” – jak mawia moja mama:) Czy wszystkim smakuje? HA, musi! „bo ja nie po to tyle w kuchni siedziałam, by teraz ktoś kręcił nosem”:)

 

Kity

  1. Punkt numero uno: włosy włosy włosy. Nie sądziłam, że mam ich aż tyle. Są wszędzie! Na podłodze, na dywanie, na kanapie, na poduszce, w łóżeczku Małej, na jej bluzeczce, w jej rączkach, na jej buzi, na stole, na talerzu? Nieeee, przecież Miszcz Kuchni, Gospodynia, nie może sobie na to pozwolić. Jeśli jakikolwiek włos jest na talerzu, to na pewno nie jest to mój włos, może twój, może dziecka, nie wiem. Przez pierwsze 3 miesiące żyłam myślą: ale ściema z tym wypadaniem włosów, piękne puszyste, nadal silne i lśniące. Pewnie dzięki temu, że się dobrze odżywiam. Innym wypadają, bo źle się odżywiają, koniec kropka. Zaraz potembudzę się rano, moja biała poduszka zmieniła się w czarnego kudłacza i od tamtej pory tak je codziennie zbieram, garść za garścią, garść za garścią. Jak dotknięta jakąś klątw. Ktoś to robi specjalnie? Za pięknie było?

Jeśli znacie magiczny sposób, jak to powstrzymać – czekam z niecierpliwością!

 

  1. No te nieszczęsne kilogramy, a do tego nadmiar skóry na brzuchu i cellulit na nogach. Czasem po ciąży zostają nam też pajączki – miały się wchłonąć? Dlaczego te małe cholery się nie wchłonęły? Ale nie dołujmy się, to tylko niewielki KIT, może Was denerwować na początku, ale jeśli włączycie w życie HITY: regularne odżywianie, spacery lub inne aktywności fizyczne, to żaden z tych kitów nie utrzyma się zbyt długo. Ok –pajączki same nie znikną, potrzebny będzie pan z laserem:/

 

  1. Ból pleców, obciążenie odcinka lędźwiowo – krzyżowego. To nawet nie KIT, to ZMORA! Już w ciąży tenże odcinek potrafił dawać się we znaki, po ciąży coraz intensywniej zaznacza swoją obecność. Ból przy każdym podnoszeniu dziecka, przy nachylaniu się nad wanienką, nad łóżeczkiem. Ważne, by wykonywać te okołodzieciowe czynności z prostymi plecami, na ugiętych nogach lub na klęczkach. Jeśli ból jest intensywny, trwa dłużej, proponuję zgłosić się do ortopedy. Ja zostałam skierowana na rehabilitację – jak określił to lekarz „bym mogła za 2 miesiące wstać sama z łóżka”:/

 

  1. Cera – w ciąży było pięknie, prawda? Nie dość, że te włosy takie piękne, to i cera gładka, świeża, promienna, ach, co to były za piękne czasy dla naszej buzi. A po ciąży? No a jak myślicie? Nie dość, że cienie pod oczami od niedospania, to jeszcze wypryski na czole, przebarwienia na policzkach, sucho, piaskowo, tak bleee….może nadchodzące lato coś zmieni? Bo kremy, serum, peelingi, maseczki, glinki…tak jakby nie działały…i dlaczego mnie to nie dziwi:(

 

  1. Problem z dokończeniem wykonywanej czynności:) pierwotnie chciałam napisać „niemożność doczytania książki do końca”, ale przecież dotyczy to wielu rzeczy – dokończenia obiadu, dokończenia rozmowy, gotowania, pisania postu. Jakoś tak zawsze się składa, że przy końcówce danego zajęcia moje dziecko zaczyna się budzić i płakać:) już, teraz, natychmiast! Ten post biorę na 3 razy 🙂

 

  1. No i jak już o tym niedospaniu, to warto też nadmienić…brak przespanej nocy od miesięcy. Koniec. Zamykam komputer, myciu i spaciu! Dobranoc:)

 

Interesujące? POLUB nas na Facebooku i obserwuj na twitterze. 

 

Marta

Autor Marta

Marta Zielonka – od lat związana z Internetem , specjalizuje się w branży performance marketingu. Od kilku miesięcy bez reszty zaangażowana w projekt pt. „Dziecko”. Od grudnia szczęśliwa mama, zakochana bez reszty w przeuroczej Olusi. Najbardziej na świecie uwielbia swoją rodzinę, podróże, dobre filmy, amerykańskie sitcomy, proste kosmetyki i dobre jedzenie, dużo jedzenia!

, , ,