Filmy,Lifestyle,Taty Tematy

TAJEMNICA, OBSESJA, SZALEŃSTWO. RECENZJA FILMU OCULUS

30 Mar , 2015  

 

 

Tim Russell (Brenton Thwaites) po jedenastu latach opuszcza szpital psychiatryczny. Trafił tam jako dziecko, po zabiciu w samoobronie swojego obłąkanego ojca. Przed szpitalem już czeka na niego jego siostra, Kaylie (Karen Gillian). Pomaga mu urządzić się w normalnym świecie, oferuje pomoc w znalezieniu pracy, szybko jednak okazuje się, że jej postępowanie jest napędzane nie tylko siostrzaną miłością. Jedenaście lat temu obiecali sobie, że zniszczą nawiedzone lustro, które odpowiadało za szaleństwo ojca. Teraz Kaylie, która czas rozłąki z bratem wypełniła badaniem historii lustra, próbuje nakłonić Tima do wypełnienia zobowiązania sprzed lat. Z kolei Tim podczas pobytu w szpitalu przestał całkowicie wierzyć w nadprzyrodzony charakter tragedii z dzieciństwa i na wszystko ma racjonalne wyjaśnienie. Mimo wszystko, daje się wplątać w walkę Kylie z nawiedzonym lustrem.

 

A może to wcale nie jest tak? Może w szpitalu psychiatrycznym Tim wyzdrowiał, zaś Kylie, pozbawiona właściwej opieki, pogrążyła się w swojej własnej obsesji? I teraz próbuje zarazić nią swego brata, dopiero co przywróconego społeczeństwu? Może wykonane z czarnego cedru, niemal trzystuletnie lustro jest zwykłym przedmiotem, w którym człowiek może się przeglądać, a źródłem zła są tak naprawdę skażone szaleństwem geny Russellów?

 

Taką zagadkę stawia przed nami wchodzący do kin „Oculus”. Czy kształtuje nas środowisko (którego elementem jest nawiedzone lustro), czy też może od samego początku jest postanowione jacy jesteśmy i nic na to nie poradzimy? Mike Flanagan, reżyser „Oculusa”, jest odpowiednią osobą do roztrząsania tej kwestii. Wychowanek wydziałów sztuki amerykańskich uniwersytetów, przyszedł na świat w Salem, miasteczku uwiecznionym przez Arthura Millera i, co istotniejsze, Stephena Kinga. „Oculus” nie przynosi rozstrzygnięcia tego dylematu, który zresztą większość kinowej publiczności niespecjalnie obchodzi. Przynosi za to kilka podskoków w fotelu kinowym, parę przyspieszonych uderzeń serca i jedno czy dwa ściśnięcia gardła, zostawiając na samym końcu widza z pytaniem „jak to właściwie jest naprawdę?”

 

Film jest dobrze zagrany i napisany, realizacja wydaje się bez zarzutu. Tajemnica, obsesja, szaleństwo i przemoc – cztery składniki są wymieszane w niemal idealnych proporcjach. Gdybym miał się do czegoś przyczepić, to do ostatnich piętnastu minut, w których atmosfera strachu rozrzedza się. Z drugiej strony jednak, mam świadomość, że zła nie da się trzymać w nieskończoność w ukryciu, trzeba je w końcu wypuścić z ukrycia, co z kolei pozbawia je jakiejkolwiek grozy (w końcu nie boimy się potworów, tylko naszych wyobrażeń o nich). Wciąż się waham, czy wybaczać to twórcom horrorów, czy wytykać im to bezlitośnie. Jeśli wybaczam, to Oculus jest po prostu dobrym horrorem. Jeżeli nie… to tylko piętnaście minut, które nie powinno popsuć zabawy z całego filmu.

 

Ocena filmu: 4

POLUB nas na Facebooku i obserwuj na twitterze. 

 

Marcin Gryglik

Autor Marcin

Marcin Gryglik - ur. 1985. Początkujący pisarz (początkujący od bardzo dawna), miłośnik filmu.

, , ,