Filmy,Taty Tematy

Upominanie się o sprawiedliwość (Oscary 2015)

15 Sty , 2015  

 

Nie ma sensu przytaczać tutaj wszystkich nominacji do tegorocznych Oscarów, w końcu je znamy. Trzeba jednak upomnieć się o sprawiedliwość. Ranga Nagrody Akademii jest tak wielka, że już sama nominacja jest wielkim sukcesem. Akademia może nominować dziesięć filmów. Zazwyczaj nominuje dziewięć, jednak w tym roku do kategorii „Najlepszy film” pretenduje osiem obrazów. Głosujący mogliby swoją łaską obdarzyć jeszcze dwa filmy. Chociażby te, które wymieniam poniżej, w przypadkowej kolejności:

 

„Zaginiona dziewczyna” – już wcześniej pisałem tu, że Akademia wprawdzie ceni Davida Finchera jako reżysera, ale odrzuca jego thrillery. Doprawdy, trudno zrozumieć dlaczego, zwłaszcza że „Zaginiona dziewczyna” jest jednym z najlepszych filmów roku – zarobiła mnóstwo pieniędzy, zdobyła mnóstwo nagród, zyskała uznanie krytyków. Zdobyła jednak tylko jedną nominację – za główną rolę Rosamund Pike. Nominacje, które się należały: film, reżyseria, scenariusz, zdjęcia, montaż.

„Foxcatcher” – w przeciwieństwie do Finchera, Bennett Miller cieszy się sympatią Akademików. Historia tragicznych relacji braci zapaśników Marka i Dave’a Schultzów ze sponsorem ich drużyny olimpijskiej, Johnem DuPontem, zasłużenie zdobyła nominacje za reżyserię, scenariusz, pierwszoplanową (Steve Carell) i drugoplanową rolę męską (Mark Ruffalo), scenariusz i charakteryzacje. Brakuje jednak nominacji dla najlepszego filmu i dla Channinga Tatuma w roli drugoplanowej, który jako pełen lęku olbrzym wypadł lepiej niż pełen ciepła, serdeczności i spokoju Ruffalo.

„Pan Turner” – biografia jednego z najwybitniejszych i najbardziej wpływowych brytyjskich malarzy epoki romantyzmu, autorstwa Mike’a Leigh. Sensacja ostatniego festiwalu w Cannes, nagrodę zdobył grający tytułową rolę Timothy Spall. Aktorstwo, które spodobało się canneńskiemu jury, nie spodobało się jednak akademikom. Podobnie jak sam film, który dostał nominacje za zdjęcia, muzykę, scenografię i kostiumy, jednak tej najważniejszej już nie.

oskary 2015-materiały prasowe

 

 

„Wada ukryta” – nie będę kłamał. Paul Thomas Anderson należy do moich ulubionych reżyserów. Od czasów „Boogie Nights” cokolwiek zrobi, należy mu się przynajmniej nominacja. Jego najnowszy film, adaptacja powieści Thomasa Pynchona, dostał wyróżnienia tylko za scenariusz adaptowany i kostiumy.

„Interstellar” – podobnie jak Anderson, Christopher Nolan jest jednym z moich ulubieńców. I chociaż opowieść o podróżach poza Układ Słoneczny nie należy do jego najwybitniejszych osiągnięć, wciąż jest wystarczająco dobrym filmem, by, oprócz nominacji za muzykę, scenografię, efekty dźwiękowe, montaż dźwięku i efekt specjalne, dostać tę najważniejszą.

„Wolny strzelec” – udany debiut reżyserski scenarzysty Dana Gilroya. Jego głównym atutem jest główna rola Jake’a Gyllenhaala, który gra totalne ścierwo ludzkie, jednak rola ta, podobnie jak sam film, nie dostała nominacji (tę otrzymał tylko scenariusz).

„Babadook” – australijski horror w reżyserii Jennifer Kent to jeden z najbardziej niedocenionych filmów roku. Opowieść o matce i dziecku dręczonych przez tytułowego potwora przykuwa uwagę swym wysokim poziomem artystycznym, stroną wizualną, ale co najważniejsze – przeraża. Po obejrzeniu tego filmu każdy człowiek, w żyłach którego płynie krew, a nie pokruszony lód, będzie lękliwie szukał w ciemnościach charakterystycznej smukłej sylwetki z pazurami i w cylindrze. Film nie dostał żadnej nominacji, a zasługuje przynajmniej na trzy – za film, główną rolę Essie Davis i reżyserię.

 

Marcin Gryglik

Autor Marcin

Marcin Gryglik - ur. 1985. Początkujący pisarz (początkujący od bardzo dawna), miłośnik filmu.

, , ,