Dziecko,Filmy,Lifestyle

W głowie się nie mieści – INCEPCJA DLA NAJMŁODSZYCH

3 Lip , 2015  

 

Riley jest zwyczajną, cieszącą się życiem jedenastoletnią dziewczynką ze środkowego zachodu USA. Jej życie diametralnie zmienia się, kiedy rodzice postanawiają przeprowadzić się do San Francisco. Rządzące zachowaniem Riley emocje, wśród których prym wiedzie Radość, próbują przeprowadzić ją przez niespokojny czas w jej życiu. Problemy pojawiają się, kiedy Radość i Smutek przypadkowo zostają wyekspediowane poza centrum dowodzenia. Na miejscu zostają tylko Strach, Gniew i Odraza, które kompletnie nie radzą sobie ze sterowaniem dziewczynką. Radość i Smutek, wędrując przez zakamarki umysłu Riley (co nasuwa pewne skojarzenia z „Incepcją”), muszą jak najszybciej wrócić do ośrodka dowodzenia, zanim osobowość dziewczynki ulegnie dezintegracji.

 

Tak wygląda fabuła „W głowie się nie mieści”, najnowszego dzieła studia Pixar i wytwórni Walta Disneya. Na pierwszy rzut oka historia wydaje się absurdalna. Emocje rządzące zachowaniem człowieka? Przecież jesteśmy racjonalnymi istotami kierującymi się rozumem! A liczba emocji – pięć – nie jest to aby zbyt mało?

 

Słowa krytyki cisną się na usta, ale, drodzy widzowie, wstrzymajcie konie. Tak się bowiem składa, że „W głowie się nie mieści” to najbystrzejsza, najmądrzejsza i najzabawniejsza animacja, jaką ujrzycie tego lata.

 

Zacznijmy od kwestii naukowych. Niby w animacji nie trzeba przesadzać ze zgodnością z realiami, jednak twórcy pod kierownictwem reżysera Pete’a Doctera potraktowali sprawę nadzwyczaj poważnie i zrobili research, którego nie powstydziłby się Christopher Nolan. Konsultowali się z najlepszymi amerykańskimi psychologami badającymi ludzkie emocje i ich wpływ na zachowanie człowieka. Naukowcy nie są zgodni co do liczby emocji, jakie przeżywamy, jednak we wszystkich klasyfikacjach zawsze powtarzają się radość, smutek, odraza, strach i złość. W okresie dojrzewania dwie pierwsze emocje usuwają się w cień i dorastający człowiek miota się między wściekłością, obrzydzeniem i obawą. Na ekranie widzimy więc nie tylko wytwór wyobraźni scenarzystów, lecz również efekty najnowszych badań psychologicznych.

W głowie się nie mieści, materiały prasowie

W głowie się nie mieści, materiały prasowie

Pomijając solidną naukową podbudowę, W głowie się nie mieści dostarcza równie solidnej porcji śmiechu i wzruszeń. Nie jest to film, na który puszcza się dziecko. Jest to film, na który idzie się całą rodziną, aby nie tylko się pośmiać, ale, przede wszystkim, aby umocnić w sobie przekonanie, jakim źródłem szczęścia potrafi być kochająca się rodzina.

 

Ocena: 5+

 

POLUB nas na Facebooku i obserwuj na twitterze. 

 

Marcin Gryglik

Autor Marcin

Marcin Gryglik - ur. 1985. Początkujący pisarz (początkujący od bardzo dawna), miłośnik filmu.

, , ,