Dziecko,Mamy Tematy

WASZYM ZDANIEM. Religia w szkole

28 Mar , 2015  

 

 

Kochani, kiedy postanowiliśmy, że na mamytatytematy.pl poruszymy temat religii w szkołach,  pomyśleliśmy, że to „świetny pomysł”. Z drugiej strony baliśmy się bardzo, wiedząc, że tam, gdzie ścierają się różne światopoglądy, tam zawsze są emocje, często gorące. Mleko się jednak wylało. Powiedzieliśmy A powiemy i B. W zasadzie, to nawet C i D, a jeszcze bardziej precyzyjnie, to powiecie Wy, bo to Wam oddaliśmy głos w tej sprawie. I tak, jak się spodziewaliśmy  – emocje były, zgody co do tematu nie. Nie opowiadając się po żadnej ze stron ogłosiliśmy debatę na ten temat, naszą pierwszą. Obok siebie jednocześnie pojawiły się teksty Pauliny, która ostro sprzeciwia się lekcjom religii, z drugiej strony jest Antonii, który twardo stoi na straży katechez w szkole.

 

W tym tekście pojawia się dla nas głos najważniejszy. WASZ GŁOS, który oddaliście na Facebooku i w nadesłanych mailach. Dużo cennych uwag i komentarzy, które publikujemy poniżej.

 

Dziękujemy Wam, to jest to na czym nam zależy. Chcemy żebyście byli częścią tej strony, nie tylko jako czytelnicy, ale również jako autorzy. Razem tworzymy tę przestrzeń.

Zapraszamy!

 

 Religia tak, tylko gdzie?

Religia, nauka o wierze, katecheza – część z Was zgadza się, by była obecna w procesie wychowania dziecka, jednak czy na pewno powinna odbywać się w szkole? Czy Państwo powinno decydować za rodziców, czy i jak ich dziecko ma uczyć się religii? Oto Wasze opinie:

Monika Małgorzata Szumiło Bem: Religia powinna być po szkole w kościele/domu parafialnym dla chętnych bez żadnych ocen, listy obecności, a nie w szkole, jeszcze między lekcjami, gdzie dziecko, które nie uczęszcza na katechezę przez godzinę siedzi bezczynnie. Jeżeli już jest w szkole, to powinna być na koniec dnia, bądź na początku i finansowana przez kościół.

Nie opowiadając się kategorycznie po żadnej ze stron,  Patryk w mailu przesłał nam swoje podejście systemowe w sprawie religii w szkołach, kładąc mocny akcent na możliwość wyboru:

Szanowni Państwo,

  Jestem zwolennikiem najprostszego z możliwych rozwiązań. Po co państwo ma zabierać pieniądze rodzicom dzieci w formie podatków (to oczywiste, że największe podatki płacą dorośli wychowujący dzieci), a potem dyskutować, w jaki sposób je wydawać? Dużo prościej byłoby zostawić pieniądze w kieszeniach rodziców. I pozostawić do decyzji rodziców – na co będą chcieli te pieniądze wydać. Jedni rodzice uznają, że poślą dziecko do szkoły, w której jest głównie matematyka i przedmioty ścisłe. Inni postawią na humanistykę. Jeszcze inni na kulturę, czy religię. A jeszcze inni wybiorą profil ogólny. Do wyboru, do koloru.

Pozwólmy rodzicom decydować o tym, czego mają się uczyć ich dzieci. To skandal, że jakiś urzędnik w Warszawie narzuca program nauczania rodzinie np. ze Zgorzelca!

Z uszanowaniem

Patryk Godowski

Bardzo ciekawy głos należy do Ani Turowskie, która sama o sobie piszę, że jest katoliczką, mocno wierzącą i praktykującą, a mimo to chce, żeby religia zniknęła ze szkół.

Anna Turowska Na początku może powiem, że jestem katoliczką, praktykującą – chociaż nie lubię o tym mówić publicznie, bo o katolikach mówi się jako o „katolach”, „moherach” i innym „ciemnogrodzie”. No ale nie o tym dziś. Jako katoliczka jestem zdecydowanie przeciwna nauczaniu religii w szkołach. Nie da się ukryć, że Polska, która rzekomo jest w 90% katolicka, nic z tym wynikiem nie ma wspólnego. To co się dzieje na lekcjach religii – o ile dobrze pamiętam ze szkoły – to jest totalna maskara. Ja miałam bardzo nieśmiałą katechetkę, która sobie zupełnie nie radziła z nauczaniem. Na 30 osób w klasie katolików było może 4. Reszta przychodziła, bo ich rodzicom nie chciało się wypisać oświadczenia, że się na to nie zgadzają. Więc siłą rzeczy, w takiej sytuacji, nie miało to ani nic wspólnego z lekcją, ani z nauczaniem – można się łatwo domyślić, co się działo. Moim zdaniem nauczanie powinno odbywać się na zasadzie szkółki niedzielnej, jak jest w kościele ewangelickim (tzn. nie wiem jak jest teraz, ale jeszcze kilka lat temu coś takiego widziałam): podczas mszy świętej (u protestantów: nabożeństwa) młodsze dzieci są zabierane do salki obok i tam odbywa się nauka. Może być też po. Osoby, dla których to ważne, nie będą miały problemu z tym, żeby odprowadzić i odebrać dziecko z nauki. Tak uważam. Co do płatności – powinny być płatne, ale nie z kasy państwowej. Raczej może z jakichś składek zainteresowanych.

Religia w szkole

Marta Zielonka

Religia – Ale jaka?

Odnieśliście się również do samego podejścia do przedmiotu, jakim jest religia.  Nauka 10 przykazań,  prawdy wiary? Niekoniecznie:

Dorota chodziła na Etykę, jest za możliwością wyboru:

Dorota Orzel Ja od pierwszej klasy miałam wybór religia albo etyka. Na początku drugiej postanowiłam chodzić na etykę i to był bardzo dobry wybór. Prócz mnie były jeszcze trzy osoby, prowadziliśmy dyskusje więc w małej grupie o tym co dobre, a co złe, co moralne a co nie, o empatii i sympatii o tym by wierzyć w siebie i przede wszystkim o tym jak żyć by nie utrudniać życia tym wokół nas. Podobało mi się to i kształtowało mnie od najmłodszych lat. Wszystkim dzieciakom życzę możliwości wyboru.

Ciekawe podejście Kaliny, która uważa, że powinniśmy poznać wszystkie największe religie, tak jak na historii uczymy się nie tylko historii Polski, ale całej Europy i świata.

Kalina Hiena Ban Jeżeli religia,to jedziemy przekrojówkę przez wszystkie, od Chrześcijaństwa, przez Islam, po Buddyzm. Na historii jako obywatele PL uczyliśmy się wycinków historii różnych państw, jako ssaki podczas lekcji biologii uczyliśmy się m.in. o lęgu ptactwa,więc nie widzę powodu,dla którego wałkować tylko zagadnienia religii katolickiej. Nauczyciel, tylko pedagog z wykształcenia. Finansowane z parafii albo przez rodziców. Skoro jest to przedmiot nieobowiązkowy,to nie widzę potrzeby finansowania go z publicznych pieniędzy. Jest tyle innych potrzeb, na które sensowniej można byłoby wydać środki państwowe. 

 

Religia zostaje w szkołach

Dla niektórych z Was religia jest nieodłączną częścią systemu edukacji. Jest czasem, podczas którego dziecko może porozmawiać o wierze, Bogu, kościele.

Sylwia Wentland Miałam 5 lat i zaczęłam chodzić na religie do sióstr, tam malowało się obrazki. Później przedszkole, podstawówka, gimnazjum i szkoła średnia. Nie żałuję że chodziłam na przedmiot taki jak religia/etyka (u nas to był jeden przedmiot) może dlatego że miałam sympatycznych nauczycieli, że rozmawialiśmy nie tylko o Bogu. Każdy mógł wyrazić swoje zdanie. Takie lekcje dają człowiekowi do myślenia. Uważam że religia powinna być w szkołach. 

Religia w szkole TAK, ale z głową i pomysłem, na pewno nie z przymusu:

Olga OlszewiczGdyby dzieci nie były zmuszane do chodzenia na religię, a oprócz tego robienia wielu innych rzeczy związanych z kościołem np . obowiązkowe zbieranie karteczek z mszy św i wklejanie do zeszytu na ocenę, budowanie kościoła z papieru i takie inne rzeczy, to na pewno wielu chodziłoby chętniej i uczciwie podeszło do sprawy.

Swoje stanowisko w sprawie finansowania i miejsca religii w szkole przesłał nam mailem  Radek.

RADOSŁAW KOMUDA napisał:

W temacie finansowania – od strony formalnej, nauczyciel to nauczyciel, więc ma takie same prawa, jak inni jego koledzy po fachu. Tę dyskusję już mieliśmy, lata temu.

Oprócz analogicznych obowiązków, ma też szereg innych, za które wynagrodzenia nie dostaje. Należy do nich chociażby pomaganie przy parafii. Pierwsza Komunia, Bierzmowanie, Dzień Papieski, rekolekcje czy jasełka… W skali roku trochę się tego nazbiera. A że oprócz przed dyrektorem szkoły, nauczyciel odpowiada też przed swoim proboszczem, który kieruje do szkoły prosząc biskupa o misję – starać się trzeba.

Czy lekcje religii powinny pozostać w szkołach? Lata walczono o to, by tak było. Ustrój Najlepszy, Acz Słusznie Miniony™ usunął ją z klas w 1962 na prawie 30 lat.

Głosy sprzeciwu, w mojej ocenie, wynikają z faktu, że zdaniem rodziców – nauczyciel zbyt wiele wymaga: “Kiepska ocena na świadectwie? Wypisuję! ”. Nie potępiam rodziców, bo ich rolą jest chronić dziecko, ale czasami trzeba też chyba od niego trochę wymagać. A czasami dzieciakom brakuje znajomości naprawdę elementarnych rzeczy: Dekalogu czy podstawowych modlitw…

Może to mój wrodzony cynizm, ale dziś każdy chce dyskutować. Problem polega na tym, że dziś opiera się to na wymianie opinii, a nie argumentów. Dylematy moralne? Zawsze chodzi o to, co JA myślę na ten temat. Skomplikowane kwestie etyczne? W MOJEJ OCENIE należy tak a nie inaczej do nich podejść. Sprawdzenie, jak rozwiązałby kwestię Sokrates, Platon, Arystoteles i Tomasz z Akwinu albo inny Kant – bezsensu, bo wymagałoby pracy 😉

 

Religia w szkołach – oooo nie!                  

Wielu z Was ma jednak bardzo zdecydowane i krytycznie podchodzi do problemu obecności religii w systemie nauczania. Miejsce religii jest poza szkołą. Jeśli jednak będzie to przedmiot wpisany w plan zajęć, to nie powinien być obowiązkowy, a już na pewno nie powinien być oceniany i widnieć na świadectwie.

Mikołaj Kurpisz: Szkoła jest od tego, żeby  uczyć dzieci matematyki, fizyki, historii, j. polskiego etc. Od religii jest kościół.

Anna Jaglińska Ja swoich dzieci posyłać nie będę, ale jeśli to by miała być godzina miesięcznie, bez ocen, z zatwierdzonym programem np. historii Kościoła i rozmów o Biblii, to nie mam nic przeciwko. Ale nie więcej i nie z ocenami!

Ewka Dulak Religii 2 godziny w tygodniu. Historii jedna. Nauka o wierze ok ale do tego nagabywanie do czytania na mszy, wymaganie aby dzieci zbierały na misje (puszki pod kościołem), rekolekcje w sumie obowiązkowe bo nauczyciel prowadzi dzieci ze szkoły do kościoła…jak dla mnie wonnnn z sal szkolnych do katechetek i na utrzymanie proboszcza

W osobnych tekstach przedstawiamy też 2 skrajne opinie, które wyrażają nasi blogerzy – niewierząca mama 2 chłopców, która nie chce religii w ich życiu oraz praktykujący katolik, który jest zwolennikiem udziału Kościoła w życiu Polaków.

Dziękujemy Wam za udział  w dyskusji. Nie ma jednej dobrej odpowiedzi, Wasze komentarze  zachęcają jednak do dalszej debaty  i kształtowania własnego stanowiska w tej sprawie.

Dziękujemy MamyTatyTematy

 

Interesujące? POLUB nas na Facebooku i obserwuj na twitterze. 

NA TEMAT DEBATY

Tomasz Zielonka

Autor Tomasz

Tomasz Zielonka – spiritus movens mamytatytematy.pl – mąż Marty i ojciec Oli, bez wątpienia najpiękniejszego dziecka na ziemi. Od 10 lat związany z mediami od radia przez telewizję po Internet i blogi. Żyć nie może bez dobrego piwa, tłustego jedzenia i polskiej piłki nożnej. Domorosły kucharz, pływak i rowerzysta.

, , ,